Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do chleba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do chleba. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 maja 2015

Hummus idealny. Kuchnia Izraela. Kulinarne podróże Electrolux!



Jestem i nie ogarniam... :)
Wczoraj wróciłam z Majorki. Dziesięć dni tak pełnych wrażeń, że naprawdę nie wiem kiedy to minęło... Wróciłam zakochana w wyspie. Dziesięć dni spędzonych na wspinaniu, odkrywaniu maleńkich dzikich zatoczek, gubieniu się w uliczkach starych miast. 
Północną część wyspy poznaliśmy naprawdę dogłębnie, spodziewajcie się dość obszernej fotorelacji aspirującej wręcz do formy mini - przewodnika :) 
To za chwilę. To jak przekopię się przez wirtualne stosy zdjęć a P. ogarnie filmiki, które tam nagrywaliśmy. 
Pewnie jeszcze przez jakiś czas będę chodzić z głową w chmurach. I na pewno tam wrócimy, kto wie czy nie dłużej...

Tymczasem w domu dwa stęsknione kotemy. 
I stosy zaległej roboty. 
S t a r a m się ogarnąć kwestię systematycznie. Rzecz po rzeczy, jedna po drugiej. 

W ramach więc zaległego ogarniania. 

Kulinarne Podróże Electrolux i hummus, a jakże! 
Dwa lata temu, w Izraelu, wraz z falafelami, była to podstawa naszego żywienia. Jest do dostania naprawdę wszędzie. I jest pyszny. 

Po PRZEPIS zapraszam na stronę Electroluxa - KLIK
Do rychłego 'przeczytania'! 



czwartek, 26 lutego 2015

Co to 'gremolata'? Wołowina w pieprzu, z aromatyczną gremolatą (What's gremolata? Peppercorn beef with aromatic chilli and herb gremolata).



G r e m o l a t a ?! Że co? :)
Człowiek uczy się i uczy, a tu znów słowo które znaczy dla mnie NIC. Rozpoczęłam więc naprędce zgłębianie kolejnej porcji tajemnej, kulinarnej wiedzy :)


"Gremolata - wywodzący się z włoskiej Lombardii charakterystyczny dodatek do dania ossobuco (duszona cielęcina w pomidorach i białym winie). Gremolata składa się z drobno posiekanej natki pietruszki, czosnku i skórki cytrynowej. Gremolatą można posypywać również inne potrawy, jest bogata w witaminę C." (wikipedia.pl)
Cóż, szczególnie powaliła mnie tu informacja o witaminie C. 'Good to know' :D

Moja gremolata ciut inna, inspirowana co prawda gremolatą Katie, ale jako że ostatnio granatów i sycylijskich pomarańcz u mnie sporo, to i gremolata w ten deseń. 'Granatowy', nie pomarańczowy, ma się rozumieć. Możecie i bez granatu, spokojnie. 
Jest ostra (!) - tu uwaga na chilli - i bardzo aromatyczna. Dodałam szczyptę dosłownie soli, żeby powyciągać smaki. Z cienkimi plasterkami mięsa, smakuje to naprawę wybornie! 
Fajny pomysł na przekąskę w gronie znajomych / rodziny. Do dobrego piwa, tudzież wina. Czerwonego. 
Na drewnianej desce, dużej rustykalnej to widzę. Takowa wciąż na mej liście kulinarnych 'must have'. 
Do powtórzenia, na taką właśnie okazję. 

Uwaga! Danie jest naprawdę  p r o s t e ! I szybkie do zrobienia! (całość, zależnie od wielkości naszego kawałka mięsa to ok 20 - 30 minut w kuchni. Jeśli nie macie nawet tego czasu, przetnijcie mięso na pół, będzie szybciej :) ). 
To takie małe ps dla wszystkich, którzy znając mój tryb życia, pytają 'kiedy Ty to robisz?!'... :)

Polecam! 







Wołowina w pieprzu, z aromatyczną gremolatą. 
(inspirowane przepisem Katie Quinn Davies, z książki ‚What Katie ate’)


Polędwica w pieprzu:

500 g polędwicy wołowej, w jednym kawałku (użyłam polędwicy ligawej)
1 łyżka kolorowego pieprzu
sól morska, do smaku
oliwa extra vergine


Mięso myjemy i osuszamy papierowym ręcznikiem. Nacieramy delikatnie oliwą. 
W moździerzu z grubsza tłuczemy ziarna pieprzu - mają zostać w dość dużych kawałkach, przesypujemy pieprz do miseczki i obtaczamy w nim mięso. 
Delikatnie solimy do smaku. 
Obsmażymy polędwicę z każdej strony na dobrze rozgrzanej patelni, następnie zmniejszamy ogień i smażymy po kilka minut z każdej strony - na wierzchu powinna zrobić się złotobrązowa skorupka, środek jak lubicie - i mnie medium rare
Mięso ściągamy z patelni i odkładamy na 10 minut, żeby odpoczęło. Po tym czasie kroimy polędwicę na bardzo cienkie plasterki (warto użyć ostrego noża o cienkim ostrzu).

Gremolata:

natka pietruszki, drobno posiekana
garść listów bazylii, drobno posiekanych 
1 mała zielona papryczka chilli, pokrojona w cieniutkie plasterki
skórka otarta z 1 limonki
pestki wyłuskane z 1/4 granatu
szczypta soli, do smaku

ćwiartki limonki, do podania

Mieszamy ze sobą wszystkie składniki gremolaty. 

Mięso podajemy ze świeżym pieczywem, obficie posypane gremolatą (najlepiej podać całość na dużym półmisku albo dużej drewnianej desce), z limonką do skropienia mięsa. 
Całość fajnie dopełnia też łyżka naturalnego, gęstego jogurtu. 


Smacznego! 



•                •                •



Peppercorn beef with aromatic chilli and herb gremolata.
(Inspired by Katie Quinn Davies recipe from the book, What Katie ate ')


Peppercorn beef:

500 g beef tenderloin, in one piece
1 tablespoon red and black pepper
sea salt, to taste
extra virgin olive oil


Wash the meat and dry with a paper towel. Rub lightly with olive oil.
Roughly ground peppercorns in the mortar - should be in a fairly large pieces, put pepper into a bowl and tossed in the meat.
Lightly season with salt to taste.
Fry the tenderloin on each side on a well-heated pan, then reduce the heat and fry for a few minutes on each side - it should get a golden brown crust, preferably medium rare in the center. 
Take off the meat from the pan and put aside for 10 minutes to have a good rest. After this time, cut the beef into very thin slices (try using a sharp knife with a thin blade).

Gremolata:

bunch of parsley, finely chopped
handful of basil, finely chopped
1 small green chilli pepper, cut into thin slices
zest of 1 lime
seeds of the 1/4 pomegranate
a pinch of salt, to taste

To make gremolata mix together all ingredients. 

Serve the meat with fresh bread, generously sprinkled with gremolata (preferably serve the whole dish on a large platter or large wooden board).
taste good complemented by a tablespoon of natural, thick yoghurt.


Enjoy!




sobota, 3 maja 2014

Fava. Grecka pasta z grochu.



Razem z Tripsta.pl i trwającą akcją Europa od kuchni, wciąż pozostaję w klimatach kuchni greckiej. 
Tym razem fava - pasta z żółtego grochu i cebuli. Trochę Wam zajęło zidentyfikowanie potrawy na zdjęciu na facebooku ;-)
Bardzo w moim stylu, kilka zaledwie składników, a smak... jest pyszna, spróbujcie.

Ważne jest, żeby naprawdę mocno (roz)gotować groch, i długo miksować pastę. Chyba że chcecie pastę z kawałkami grochu i cebuli, ponoć czasem podaje się  i taką. 

Więcej o kuchni greckiej znajdziecie na tej stronie.

A tymczasem, u mnie na swoją kolej czekają w lodówce dwa, piękne bakłażany.... 





 Fava. Grecka pasta z grochu. 


250 g żółtego grochu łuskanego (połówki)
4 duże cebule, obrane i pokrojone w piórka
sok wyciśnięty z 1/2 cytryny
ok 150 ml oliwy
sól i świeżo mielony pieprz, do smaku


Groch zalewamy, pozostawiamy do namoczenia na noc (lub na około 12h). 
Następnie gotujemy go do miękkości w tej samej wodzie - woda powinna odparować, a groch ugotować się na miękką papkę. 

Na patelnię z rozgrzaną oliwą wykładamy cebulę, smażymy pod przykryciem na bardzo wolnym ogniu przez około 30 - 40 minut, aż będzie miękka i skarmelizowana. 

Cebulę dodajemy do ugotowanego grochu, solimy i pieprzymy do smaku.
Miksujemy na g ł a d k ą masę. Tutaj, żeby uzyskać konsystencję widoczną na zdjęciu, należy miksować przez około 2 - 3 minuty. 
Dolewamy oliwę, tak żeby uzyskać pożądaną konsystencję. 
Dosmaczamy solą, pieprzem i sokiem z cytryny. 

Favę podajemy skropioną oliwą, z chlebkiem pita lub ze zwykłym, ulubionym pieczywem. Pasta smakuje również świetnie jako dip do warzyw.



Smacznego!



piątek, 20 września 2013

Pasztet z cukinii (!)






Po raz pierwszy skosztowałam dawno temu, u mamy P.
Nie mogłam uwierzyć... Jak to?! Ale jak to pasztet z cukinii?! 
Ano, i tak :)
A jest naprawdę przepyszny. 
I łatwy do zrobienia.

Zrobiłam go bardzo na oko, ale spróbuję opisać proces jak najdokładniej.
Końcowa konsystencja jest dość gęsta (jak do placków czy babki ziemniaczanej), wtedy po wystudzeniu pięknie kroi się pasztet w plastry :)
I na kromkę, świeżego chleba z chrupiącą skórką.

I miejsce na kulinarne fantazje też się znajdą. 
Możecie dodać przysmażone pieczarki, czy leśne grzyby (taki mam w planach!). Można 2 - 3 marchewki dla koloru.
Można zmieszać zielone cukinie z żółtymi.


To jak, kupujecie c u k i n i e ? ? 
=)





Pasztet z cukinii.
/duża porcja - wystarczyło na jedną dużą keksówkę i dwie malutkie/

5 - 6 cukinii /moje były dość spore/
2 cebule, bardzo drobno pokrojone
3 - 4 łyżki oliwy lub oleju roślinnego
3 całe jajka
ok. 1 szklanki kaszy manny lub kaszy kukurydzianej /dosypujemy do uzyskania dobrej konsystecji/
ok. 200 g żółtego sera, utartego /użyłam goudy/
sól i świeżo mielony pieprz, do smaku
ulubione zioła /dałam majeranek i zioła prowansalskie/
*opcjonalnie, odrobina gałki muszkatołowej


Cukinie dokładnie myjemy i ścieramy na tarce o grubych okach. Ja nie obierałam cukinii ze skóry, oczywiście jeśli chcecie - obierzcie. 
Najłatwiej zetrzeć od razu do dużego garnka w którym będziemy ją odparowywać. Garnek stawiamy na ogniu i mieszając chwilkę podgotowujemy startą cukinię, aż wyraźnie puści sok /z moich było calkiem sporo soku/. Sok odlewamy i odstawiamy garnek do wystudzenia. 

Na patelni podsmażamy cebulę na oliwie. 

Doprawiamy masę solą, pieprzem i ziołami, wbijamy jaja, dokładamy cebulkę wraz z tłuszczem z patelni, starty żółty ser, mieszamy. Dosypujemy kaszy manny lub kukurydzianej do uzyskania dość gęstej konsystencji.  Uwaga! Warto odstawić gotową masę na kilkanaście minut, żeby kasza wchłonęła soki i związała całość.
Keksówki czy inne foremki wykładamy papierem do pieczenia, piekarnik nagrzewamy do 180 st. C. Nakładamy cukiniową masę do foremek. 
(Dla dekoracji na wierzchu każdej foremki ułożyłam dodatkowo kilka bardzo cienkich plasterków cukinii, posypałam świeżo mielonym kolorowym pieprzem i odrobiną zmielonego chilli).

Pieczemy ok 1 - 1,5 h - tu dużo zależy od piekarnika, musimy zaglądać i sprawdzać czy góra jest ładnie przyrumieniona.


Smacznego!





środa, 1 lutego 2012

Pasta z wędzonej makreli. Klasyk.





Pasta z makreli to dla mnie smak dzieciństwa. 

Długie wieczory w kuchni przy kubku gorącej herbaty.
Leniwe rozmowy z Mamą.
I książki, z zagiętymi rogami odłożone na stół.
Będzie czas na czytanie.

"Zjadłabyś coś?
A może makrelkę?"
Zrobimy pastę :)

I robiłyśmy. 
A raczej to Mama robiła, a ja wyjadałam.
Najbardziej lubiłam skubać 'to ciemne', tuż przy skórce.
I do dziś tak mi zostało...

Pasta z makreli - zawsze było jej za mało. 
Połowa zjedzona w czasie samej produkcji, ciut na kanapkę, do wypróbowania, jeszcze wieczorem.
Czasem wystarczało jeszcze na rano :) Troszeczkę.





Pasta z makreli. Klasyk.
/przepis mojej Mamy - najsmaczniejszy!/


1 nieduża wędzona makrela
1 kiszony ogórek, pokrojony w drobną kosteczkę
½ średniej cebuli, pokrojonej w drobną kosteczkę
1 łyżka miękkiego masła
1 łyżka majonezu
2 – 3 ugotowane na twardo żółtka jaj
świeżo zmielony pieprz /u mnie kolorowy/
sól do smaku


Makrelę obieramy ze skóry i czyścimy starannie mięso z ości, jednocześnie je rozdrzbniając /nie fajnie jest znaleźć ość w paście…/ . To najbardziej pracochłonna część pasty – dalej jest już z górki :)
Mięso makreli mieszamy z bardzo drobno pokrojonym ogórkiem i cebulą, masłem, rozdrobnionymi żółtkami i majonezem. Solimy i pieprzymy do smaku /pieprzu lubię dać sporo, soli wiele nie trzeba – ryba i ogórek są słone/

Pyszna na świeżym, chrupiącym chlebie.



Smacznego!



wtorek, 6 grudnia 2011

Tapenade. I z powrotem w Polsce.




‘Tapenade – pasta, której głównymi składnikami są oliwki i kapary oraz oliwa. Obok nich, w zależności od wersji, w składzie mogą znleźć się np.czosnek, bakłażan, anchois i różne przyprawy. Wywodzi się z Prowansji’ 
/Wikipedia/

No właśnie.
Rodzajów tapenad jest chyba tyle, ile osób które ową pastę przyrządzają.
Należałoby chyba raczej powiedzieć – t a p e n a d y. Nie jedna, a bardzo wiele.
Może być pikantna lub łagodna, mniej lub bardziej słona, o różnych konsystencjach.
Pierwszy raz jedzona  u mamy, i to od niej pochodzą proporcje do tego przepisu.
I jest pyszna.
Aromatyczna, odpowiednio czosnkowa i pikantna.

Polecam :)





Moja ulubiona t a p e n a d a

1 szklanka czarnych oliwek
5 – 6 filecików anchois
2 duże łyżki kaparów
1/3 szklanki oliwy z oliwek dobrej jakości
2 – 3 ząbki czosnku
świeżo zmielony pieprz i sól do smaku


Przygotowanie jest błyskawiczne. Wszystkie podane składniki umieszczamy w blenderze i miksujemy na jednolitą pastę. Gdyby masa była za sucha, dodajemy łyżkę oliwy z oliwek.
Dosmaczamy solą i pieprzem.

Tapenada jest najsmaczniejsza na drugi dzień, podana na grzance z bagietki.
Lub z ciemnym pieczywem. Lub do faszerowania jajek – to już zależy od Was.

Smacznego!




 I…, Kochani, tym przepisem witam się z Wami z powrotem w zimowej Polsce....
:)