Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieprzowina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieprzowina. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 grudnia 2017

Stir fry z polędwiczką wieprzową i warzywami (Stir fry with pork fillet and veggetables)



Odkąd dzięki uprzejmości firmy Tescoma stałam się szczęśliwą posiadaczką woka - używam go de facto codziennie.
Prawdziwy wok! Duży i porządny, ciężki. Smażone ryże i tajskie makarony z kurczakiem mogę sobie mieszać i podrzucać ile dusza zapragnie - wszystko pięknie się mieści i nie ucieka z patelni (jak to było w przypadku patelni..).
Samego woka, po miesięcznych testach również z czystym sumieniem polecam! Jak zapewnia producent - nic nie przywiera (nawet przy porządnym przypiekaniu), łatwo się myje i jest naprawdę porządnie wykonany.
Wariacje na temat stir - fry - na porządku dziennym. No! I tylko jedno naczynie jest brudne! :)

• • •


Stir fry z polędwiczką wieprzową i warzywami 
(porcja dla dwóch - czterech osób) 


1 polędwiczka wieprzowa (ok. 500 - 600 g) 
sól i świeżo mielony pieprz, do smaku 
200 g makaronu vermicelli 
1 mały brokuł, podzielony na różyczki 
1 pęczek cienkiego szczypiorku
1/2 główki kapusty pekińskiej, poszatkowanej 
1 czerwona papryczka chilli, pokrojona w cienkie paski 
3 - 4 listki limonki kaffir 
1/2 łyżeczki kurkumy

3 łyżki jasnego sosu sojowego 
3 - 4 łyżki sosu rybnego (lub więcej, wg. uznania) 
1 łyżka cukru koksowego (lub trzcinowego) 
kawałek startego, świeżego korzenia imbiru 

masło klarowane
olej sezamowy
sezam (czarny lub jasny), do posypania 
(*opcjonalnie) świeża kolendra


Polędwiczkę oczyszczamy ze zbędnego tłuszczu, kroimy w cieniutkie paseczki, solimy i pieprzymy.
W miseczce mieszamy sos sojowy z sosem rybnym. cukrem kokosowym i imbirem, zalewamy marynatą mięso. Dokładnie mieszamy i odstawiamy do 'przegryzienia' (nawet na kilka godzin; min. na godzinę).

Makaron vermicelli zalewamy wrzącą wodą, gotujemy 2 - 3 minuty, odcedzamy i przelewamy zimną wodę. Tniemy nożem (albo nożyczkami) na mniejsze kawałki.

W woku rozgrzewamy masło klarowane, obsmażamy na dużym ogniu polędwiczkę wraz z liśćmi limonki. Odkładamy do miski.

Ponownie rozgrzewamy odrobię masła, obsmażamy warzywa: najpierw brokuła, chilli, kapustę pekińską, na końcu dodajemy szczypiorek i gotowe mięso. Dokładamy pocięty makaron vermicelli, kurkumę. Doprawiamy wg. uznania dodatkowym sosem sojowym i sosem rybnym (tak, aby makaron nie był suchy).

Przed podaniem skrapiamy olejem sezamowym.


Podajemy gorące, posypane sezamem i (*opcjonalnie) świeżą kolendrą.


Smacznego!






czwartek, 28 maja 2015

Dansk Flaeskesteg. Tradycyjny, duński pieczony boczek. Kulinarne Podróże Electrolux!



Już prawie, p r a w i e ogarnęłam temat zdjęć z Majorki :) Jeszcze chwilkę cierpliwości i zarzucę Was mini - przewodnikowymi wpisami na temat wyspy ;-)

A tymczasem kolejny zaległy wpis we współpracy z Electroluxem. 

Jeśli tak jak mnie, na widok pieczonego boczku z 'crispy crackling', chociażby z Australijskiego Masterchefa, cieknie Wam ślinka, to przepis dla Was! Przyznam, że główną przeszkodą jest trudność w dostaniu w polskich sklepach surowego boczku ze skórą. Mi się udało, całkiem zresztą przypadkiem. Kupiłam od razu całość, a co! I oto on! Z cudną, chrupiąca skórką.... Polecam!! 

Po przepis zapraszam na stronę Electrolux'a - klik



czwartek, 16 kwietnia 2015

Pulled pork czyi najlepsza(!) wyczesana wieprzowina :) (The absolutely best pulled pork!)



Pulled pork. Zaczynało już dla mnie obrastać legendą... :) Bo bo zjadłabym, już od dłuuuugiego czasu, a jakże(!), ale TYLE PIECZENIA!? No jak to?! 
I wreszcie zrobiłam! I mówię Wam moi Drodzy - to mięso jest grzechu warte! I naprawdę, n a p r a w d ę myślę, że te dwa kilogramy łopatki to absolutne minimum jakie musimy zakupić, chcąc porządnie najeść się tym smakołykiem w dwie osoby (mówię tu oczywiście o dwóch - trzech dniach konsumowania, w różnych formach) ;-) Jeśli macie bardziej 'rozbudowaną' rodzinę - zróbcie nawet więcej :) 
I tak, faktycznie jest TYLE PIECZENIA... Kilka dni zastanawiałam się nad całą logistyką przedsięwzięcia i w efekcie... nic mądrego ani odkrywczego nie wymyśliłam :-) Nie jest możliwe, że jestem w domu przez siedem godzin i piekę sobie wieprzowinę. No nie jest. Jedyny wniosek jaki się nasuwa, to 'przecież możesz upiec tego wieprza w nocy!'. 
Tak zróbcie, jeśli macie porządny piekarnik, najlepiej elektryczny, lub nowoczesny gazowy (naprawdę nie znam się na piekarnikach), który trzyma temperaturę, nie wariuje i nie gaśnie. W takim wypadku pieczenie na noc jest całkiem fajnym pomysłem. Ja też piekłam na noc, a że mój piekarnik nie spełnia żadnego z powyższych kryteriów, trochę się przy tym wszystkim nagimnastykowałam uff... (tu, już daruję sobie szczegółowy opis.. ).

Przepis jest długi, wiem. Nie przestraszcie się go, tak naprawdę jedyną przeszkodą i trudnością jest długość pieczenia, cała reszta jest dziecinnie prosta i szybka. 
Ukręcamy sporą ilość mieszanki przypraw* (moja wyszła mocno pikantno - słodkawa, z lekko orientalną nutą, naprawdę fajnie zbalansowana. Jeśli jednak macie ochotę na inne smaki, poeksperymentujcie! Poczytajcie na różnych blogach, każdy robi inaczej i na pewno znajdziecie coś dla siebie), w 2 minuty robimy solankę, wrzucamy łopatkę i zapominamy o niej na resztę dnia. Potem mięso suszymy, nacieramy przyprawami i do piekarnia. Reszta robi się sama.

Polecam najbardziej jak potrafię, to jest naprawdę  p y s z n e ! 

ps. Poniżej przepisu na pulled pork, podaje wam też przepis na bułeczki i prostą, chrupiącą surówkę. 
Smacznego! 






Pulled pork, czyli najlepsza (!) wyczesana wieprzowina :)
(inspiracja z książki Katie Quinn Davies i pięknego bloga Chillibite)

ok 2 kg łopatki wieprzowej, jak najlepszej jakości*

* uwaga! wiem że 2 kg to dość dużo, ale naprawdę nie warto robić pulled pork z mniejszej ilości! I tak będzie Wam za mało, zobaczycie! :D

Mieszanka przypraw:

1 łyżka kuminu, utłuczonego w moździerzu
1 łyżka kolendry, utłuczonej w moździerzu
5 ząbków czosnku, przeciśniętych przez praskę
1 łyżka pieprzu cayenne
1 łyżka ostrej czerwonej papryki
1 łyżka soli gruboziarnistej, rozbitej w moździerzu
1 łyżka grubo mielonego czarnego pieprzu
2 - 3 łyżki czerwonej pasty chilli
100 g brązowego cukru trzcinowego

Suche przyprawy mieszamy w miseczce z przeciśniętym przez praskę czosnkiem i pastą chilli. Otrzymamy bardzo gęstą, aromatyczną pastę, którą będziemy nacierać mięso. 


Solanka:

2 litry wody
130 g soli morskiej
100 g brązowego cukru
5 liści laurowych
3 łyżki przygotowanej wcześniej mieszanki przypraw

Sól oraz cukier rozpuszczamy w wodzie, dodajemy liście laurowe i przyprawy. Do ta przygotowanej solanki wkładamy mięso, tak aby było całkowicie przykryte. Odstawiamy do zamarynowania na co najmniej 8 godzin (ja odstawiłam na cały dzień, na noc wstawiłam mięso).
Po tym czasie wyciągamy łopatkę z marynaty, dokładnie osuszamy papierowymi ręcznikami i nacieramy z każdej strony mieszanką przypraw. Przekładamy mięso na głęboką blaszkę ( można piec wieprzowinę również w garnku rzymskim lub w żeliwnym garnku, ja niestety nie posiadam, ale zwykła blaszka do ciasta spisała się na medal ).
Blachę dokładnie przykrywamy folią aluminiową, wstawiamy do nagrzanego do 100 - 110 st C. piekarnika. 
Pieczemy pod przykryciem przez ok 7 godzin, po czym zwiększamy temperaturę piekarnika do ok 130 st C i pieczemy kolejną godzinę, tym razem już bez przykrycia - chcemy żeby mięcho ładnie zarumieniło się z wierzchu.

Gotową wieprzowinę odstawiamy na ok 30 min, mięso musi odpocząć. 
Rozdzielamy (wyczesujemy) mięcho na włókna za pomocą dwóch widelców. 

Pulled pork najlepsza jest na kanapkach! 

Tą na zdjęciach, włożyłam w jeszcze ciepłe bułeczki (przepis podaję poniżej), lub inne, dobre, świeże pieczywo. Zrobiłam też do niej chrupiąca surówkę typu slaw z czerwonej kapusty.


Bułeczki pszenne
(porcja na ok 6 - 7 bułeczek, każda o wadze 85 g)


3/4 szklanki pełnotłustego ciepłego mleka
2 łyżki masła, roztopionego i ostudzonego
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka suszonych drożdży instant
1 jajko
2 i 1/2 szklanki mąki


Do posmarowania bułek

1 żółtko
1 łyżka mleka
sezam

W misce mieszamy ciepłe mleko, masło, cukier i drożdże. Odstawiamy na 10 minut, drożdże zaczną pracować. Wbijamy jajko i ok. połowę mąki, starannie mieszamy. Dodajemy resztę mąki i wyrabiamy gładkie ciasto (wyrabiać tak długo, aż przestanie kleić się do rąk).
Ciasto przekładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na około 40 minut.
Po tym czasie formujemy bułeczki; ja dzieliłam ciasto na porcje o wadze 85 g każda, z każdej porcji formowałam dłońmi lekko spłaszczoną kuleczkę.
Uformowane bułki układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, odstawiamy na kolejne 30 - 40 minut.

Piekarnik nagrzewamy do 200°C.

Przed pieczeniem, smarujmey bułki żółtkiem wymieszanym z mlekiem, posypujmey sezamem.

Pieczemy przez ok. 15 minut.
Studzimy na kratce.


Surówka z czerwonej kapusty

kawałek czerwonej kapusty, drobniutko poszatkowanej
1 marchewka, pokrojona w słupki (lub starta na grubych okach)
4 - 5 rzodkiewek, pokrojonych
1/2 jabłka, startego na grubych okach
1 łyżka soku z cytryny
sól i świeżo mielony pieprz
Mieszamy ze sobą wszystkie składniki sałatki, skrapiamy sokiem z cytryny, doprawiamy solą i pieprzem, do smaku. 


Smacznego! 







•                •                •




The best pulled pork (!) 
(Inspiration from the Katie Quinn Davies book and beautiful blog Chillibite)

about 2 kg pork shoulder, best quality *

* Note! I know that 2 kg is quite a lot, but it really is not worth doing pulled pork with less! It won’t be enough anyway, you'll see! : D

Mix of spices:

1 tablespoon cumin, grounded in a mortar
1 tablespoon cilantro, grounded in a mortar
5 cloves of garlic, crushed 
1 tablespoon cayenne pepper
1 tablespoon red chilli
1 tablespoon coarse salt, broken in a mortar
1 tablespoon coarsely ground black pepper
2 - 3 tbsp red chilli paste
100 g brown cane sugar

Dry spices mix in a bowl with the crushed garlic and chilli paste. You’ll get a very thick, aromatic paste to rub the meat with. 


Brine:

2 liters of water
130 g sea salt
100 g brown sugar
5 bay leaves
3 tablespoons previously prepared mixture of spices

Salt and sugar dissolve in water, add bay leaves and spices. Put the meat in, so that it is completely covered by brine. Leave it to pickle for at least 8 hours (I have left it for th whole day).
After this time, pull the meat from the marinade, dry it thoroughly with a paper towel and rub on each side with a mixture of spices. Put the meat on the deep baking tray (you can also bake the pork in the Roman pot or a cast iron pot,  which I unfortunately do not have :) but a simple baking tray was working quite well I can tell).
Cover the tray with an alluminium foil, put in the preheated to 100 - 110 C. degrees oven.
Bake covered for about 7 hours, and then increase the oven temperature to about 130 degrees C and bake for another hour, this time without cover - we want the meat to blush nicely on the top.

Leave ready pork for about 30 minutes, the meat has to rest.
Pull the meat with two forks. 

The pulled pork is the best on a good sanwich! 

In the pictures, I put it in freshly baked buns (the recipe is below), or other good fresh bread. I made also a crispy cabbage slaw to go with it.


Buns
(Portion at approximately 6 - 7 buns, each weighing 85 g)


3/4 cup of whole warm milk
2 tablespoons butter, melted and cooled down
1 teaspoon sugar
1 teaspoon dried yeast 
1 teaspoon salt 
1 egg
2 and 1/2 cup flour


for brushing the rolls:

1 tablespoon milk 
1 yolk 
some sezame seeds

In a bowl, mix warm milk, butter, sugar and yeast. Let it stand for 10 minutes, the yeast will  start to work. Add the egg and approx. half of the flour, mix thoroughly. Add the rest of the flour and knead the dough until smooth.
Translate the dough into a bowl, cover with a cloth and leave to rise for about 40 minutes.
After this time form the buns; I divided my dough into portions weighing 85 g each, with each portion formed slightly flattened bead.
Formed rolls arrange on a baking tray lined with baking paper, leave it for another 30 - 40 minutes.

Preheat oven to 200 ° C.

Before baking, smear each bun with yolk mixed with milk, garnish with sezamee seeds.

Bake for approx. 15 minutes.
Cool it on a wire rack.


Red cabbage salad

piece of red cabbage, finely shredded
1 carrot, cut into bars (or grated thickly)
4 - 5 radishes, chopped
1/2 apple, grated thickly
1 tablespoon lemon juice
salt and freshly ground pepper

Mix together all the salad ingredients, sprinkle with lemon juice, season with salt and pepper, to taste.



Enjoy! 






wtorek, 16 września 2014

Polędwiczki wieprzowe w sosie śmietankowym ze świeżymi figami (Pork tenderloin in creamy sauce with fresh figs)



Mówi się że 'potrzeba matką wynalazków'.
Mądrze i prawdziwie. 
Spragniona s ł o ń c a  w mieście, 'wynalazłam sobie' parapet. Odpowiednio szeroki, żeby posadzić na nim tyłek, odpowiednio długi żeby wyłożyć nogi. Ba! Żeby nawet położyć na te nogi laptopa. Tudzież kota. Tudzież książkę. 
Jest dobrze. Parapet mojego mieszkania okazał się zbawienny. Otwarte, zabezpieczone 'kocie okno' wpuszcza słońce i wiatr. Tak jak lubię. 

Siedzę tak właśnie. Na p a r a p e c i e . 
Słońce letnio - jesienne, grzeje twarz, ramiona. Koty obok, u z n a ł y , że są brudne. Się myją. 
(Zawsze fascynuje mnie, na jakiej podstawie kot uznaje że trzeba się umyć. T e r a z (!). Przerywa spanie, ganianie, zabawę. Podnosi łapkę i zaczyna myć brzuszek. Nie mogę się, wciąż nie mogę się na nie napatrzeć..!)

W piekarniku ciasto z orzechami. 

A ja wciąż jem figi.
Tym razem w wersji obiadowej, wytrawnej. 
Dobre bardzo, spróbujcie. 

:)

Słonecznego popołudnia! 





Polędwiczki wieprzowe w sosie śmietankowym. Ze świeżymi figami. 
(Porcja dla 2 - 3 osób, inspiracja - ten przepis)



1 polędwiczka wieprzowa
sól i świeżo mielony pieprz
1 łyżeczka suszonego oregano
2 łyżki masła
80 - 100 ml śmietanki kremowej 30% tłuszczu
1/2 pęczka pietruszki, drobno posiekanej
2 świeże figi
kawałek startego parmezanu, do posypania (*opcjonalnie)

makaron tagliatelle, do podania



Makaron gotujemy al dente w dużej ilości osolonej wody. 

Polędwiczkę oczyszczamy, kroimy na cienkie, ok 1 cm plasterki. Skrapiamy oliwą, nacieramy solą i świeżym pieprzem. 

Na dużej patelni rozgrzewamy masło, wkładamy mięso i smażymy na średnim ogniu, około minutę z każdej strony. (Nie smażcie polędwiczek za długo - zrobią się twarde i niesmaczne!). Pod koniec smażenia dodajemy pokrojone w ćwiartki figi, wlewamy śmietankę, wsypujemy pietruszkę (zostawicie łyżkę natki do dekoracji). 
Jeden kawałek figi rozgniatamy widelcem i mieszamy miąższ z sosem. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem, gotujemy kilka minut, aż sos wyraźnie zgęstnieje.

Podajemy z makaronem, można posypać gorące danie odrobiną startego parmezanu i pozostałą pietruszką. 

Smacznego! 



•                •                •




Pork tenderloin in creamy sauce. With fresh figs. 
(Serves 2 - 3 people, inspiration - this recipe


1 pork tenderloin 
salt and freshly ground pepper 
1 teaspoon dried oregano 
2 tablespoons butter 
80 - 100 ml double cream (30% fat)
1/2 bundle parsley, finely chopped 
2 fresh figs 
a bit of grated Parmesan, to sprinkle (* optional) 

tagliatelle pasta, to serve 



Cook pasta al dente in plenty of salted water. 

Clean the tenderloin, cut into thin, about 1 cm slices. Sprinkle with olive oil, rub with salt and fresh pepper. 

In a large frying pan warm up the butter, put the meat and fry over medium heat for about one minute on each side. (Do not fry pork tenderloin for a long time - it will easily get tough!). At the end of cooking add the figs chopped into quarters, pour the cream, add the parsley (leave a tablespoon of parsley for garnish). 
Crush one piece of fig with a fork and mix it well with sauce. Season to taste with salt and pepper than cook a few minutes until the sauce thickens. 

Serve hot, with pasta, sprinkle a bit of parsley and grated Parmesan cheese on top. 

Enjoy!




wtorek, 17 września 2013

Tortille z mielonym mięsem. Na ostro.




Propozycja na szybki obiad.
Placki tortilli z mięsnym nadzieniem i warzywka - jakie tylko lubicie :)
Ja podaję dodatki w małych miseczkach. każdy nabiera sobie co lubi najbardziej.
Kolorowo i pozytywnie.

Na ziiiimne, deszczowe dni. Pikantnie i rozgrzewająco.
Polecam! :)




Pikantne tortille z mielonym mięsem i warzywami.
/porcja dla dwóch osób/


4 placki tortilli /oczywiście możecie zrobić własne/
400 g mięsa mielonego /użyłam łopatki wieprzowej/
oliwa, do smażenia mięsa
szczypta pepperoncino
sól i świeżo mielony pieprz, do smaku

1 awokado, pokrojone w plasterki
1 puszka kukurydzy
1 puszka czerwonej fasoli
pomidorki koktajlowe

sos, np. czosnkowy /jogurt naturalny, sól, 1 ząbek czosnku, zioła/


Na dużej patelni rozgrzewamy oliwę, smażymy mięso, często mieszając. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem i pepperoncino. 
W piekarniku podgrzewamy zawinięte w folię aluminiową placki tortilli. 

Podajemy na stół patelnię z mięsem, ciepłe tortille, warzywka w miseczkach, sos. Zawijamy s w o j ą ulubioną tortillę z dodatkami. 

Smacznego!





wtorek, 4 czerwca 2013

W deszczowe dni lubię… I pikantne klopsiki w indyjskim stylu.




W deszczowe dni  l u b i ę …
Zostać dłużej w łóżku… i absolutnie n i g d z i e się nie spieszyć.
Zapalić lampkę, bo wciąż tak ciemno za oknem.
Słuchać kropel uderzających o metalowy parapet.

Wtulić twarz w pachnące spaniem, gorące, kocie brzuszki.

Popijać herbatę z cytryną i miodem.
Poczytać książkę, od której tak trudno się oderwać.

Dobre są takie poranki.

 .....

A na obiad, w deszczowe dni, lubię na gorąco i pikantnie.
Dobrze gdy intensywnie pachnie, a gdy pachnie kuminem, jest idealnie :)
Bardzo polecam!





Klopiki w stylu indyjskim
/ porcja dla 2 osób. Inspiracja – artykuł o klopsach Tomka Woźniaka w czerwcowym numerze magazynu "Kuchnia" /


400g mięsa mielonego (u mnie łopatka wieprzowa)

1 cebula, bardzo drobno pokrojona
4 ząbki czosnku, posiekane
3 łyżki oliwy

1 łyżeczka garam masala
1 łyżeczka kuminu (używam całych ziaren, rozgniecionych w moździerzu)
2 łyżeczki kurkumy
1 łyżeczka curry w proszku
sól i świeżo mielony pieprz do smaku
½ łyżeczki pieprzu Cayenne
1 mała suszona papryczka chilli (opcjonalnie – i bez nie jest już ostre)

200ml mleka kokosowego ( ½ puszki )
½ limonki
2 łyżki orzechów ziemnych
garść listków świeżej mięty

ugotowany ryż basmati, do podania


Mięso doprawiamy solą i pieprzem, dodajemy pozostałe przyprawy: garam masalę, kumin, kurkumę, curry, pieprz Cayenne. Dokładnie mieszamy.
Zwilżonymi dłońmi formujemy malutkie klopsiki. Odkładamy.

Na patelni rozgrzewamy oliwę, dodajemy cebulę i czosnek, podsmażamy prze 2 – 3 min aż cebula lekko się zeszkli. Wykładamy na patelnię klopsiki. Smażymy na złoty kolor, raz po raz mieszając.
Gdy mięso jest gotowe, na patelnię wlewamy mleko kokosowe, mieszamy z klopsikami i zostawiamy na średnim ogniu aż sos wyraźnie zgęstnieje. Doprawiamy solą i sokiem z połowy limonki, ewentualnie dodajemy pokruszoną papryczkę chilli. 

Podajemy z ryżem, posypane rozgniecionymi  w moździerzu orzechami ziemnymi i świeżą miętą.



Smacznego!


ps. Kot wdepnął mi w kurkumę.. Ma żółciutką stopkę :)






poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Kotlety mielone ze świeżymi ziołami.




Czasem nachodzi mnie ochota na ... 'z w y k ł y obiad'. Taki najzwyczajniejszy. Polski. 
Jakkolwiek to nie brzmi :)

Na gorące, kremowe puree ziemniaczane, ze świeżym pieprzem i szczyptą gałki muszkatołowej.
I na mięso. W postaci jak najbardziej 'tradycyjnej'. 

Kotlety mielone - lubicie?

Danie w stylu ' w każdym domu robi się je inaczej'. Jako dziecko lubiłam tylko te, od Mamy. Smażone wieczorem, na kolejny dzień. 
'Skosztuj, czy d o b r e ...' . Kosztowałam, zagryzając kromkę chleba. D o b r e!

Te - smakują mi bardzo. Dodałam świeżych ziół, cebulkę i czosnek, smażyłam na odrobinie dobrej oliwy. Polecam :)






Kotlety mielone ze świeżymi ziołami.
/porcja dla dwóch – trzech osób/


ok. 400g mięsa mielonego wieprzowego (użyłam mięsa z łopatki)
2 łyżki bułki tartej + do obtoczenia kotletów
1 jajko
1 cebula, drobno posiekana
2 – 3 ząbki czosnku, posiekane
świeże zioła (dałam rozmaryn, tymianek i bazylię)
sól i świeżo mielony pieprz, do smaku
2 łyżki oliwy + 1 do smażenia kotletów


Mięso (dobrze, jeśli jest w temperaturze pokojowej) przekładamy do miski. Solimy, pieprzymy, dodajemy bułkę tartę, jajko i zioła.

Na małej patelni rozgrzewamy oliwę, smażymy cebulkę i czosnek, aż się zeszkli. Dodajemy razem z tłuszczem do mięsa.
Mięso starannie mieszamy, ja robię to ręką. 

Rozgrzewamy dużą patelnię z odrobiną oleju roślinnego. Formujemy niewielkie kotleciki, każdy obtaczamy w bułce tartej i smażymy z obu stron na rumiany kolor :)

Podajemy np. na puree ziemniaczanym.



Smacznego!



sobota, 1 września 2012

Stir-fry z polędwiczką wieprzową.




W garażu pod kamienicą, obok Saaba stanął... motocykl.
Marki Suzuki, nazwany(a?) przez nas zdrobniale 'Suzi' :)
Cóż, i to własnie z Suzi, ja i P. spędzamy ostatnie dni. 
Jeździmy dużo, najczęściej 'przed siebie', ja na razie w charakterze plecaczka :)
Jest pięknie, jak na 'wakacjach'!

Ambitne plany nauczenia się chodzą mi po głowie w kasku. 
Pierwsza nieformalna lekcja już za mną. Suzi cała i ja też.

....


To stir-fry, pod warunkiem, że wcześniej przygotujemy sobie mięso i namoczymy grzybki, naprawdę robi się samo, i zajmuje kilkanaście minut. 
Pikantne. Pyszne.

Bardzo polecam!


I życzę Wam pięknej soboty!




Stir–fry z wieprzowiną i makaronem ryżowym
/Porcja dla dwóch bardzo głodnych osób. Lub 3, mniej głodnych =)


150g cienkiego makaronu ryżowego
200g polędwiczki wołowej

8 – 10 suszonych grzybków chińskich Mun /wcześniej namoczonych i ugotowanych, pokrojonych w paseczki/
1 łyżeczka curry w proszku
½ łyżeczka kurkumy
½ łyżeczki suszonych płatków chilli
2 łyżki sosu rybnego /lub ewentualnie ostrygowego/
1 łyżka sosu sojowego
2 łyżki oliwy
1 łyżka cukru trzcinowego
3 ząbku czosnku, drobniutko posiekanego

posiekany szczypiorek, do posypania
sos sojowy, do podania


Polędwicę oczyszczamy w włókien, kroimy na plasterki, a następnie na dość cienkie paski.

W miseczce mieszamy curry, kurkumę, chilli, sos rybny, sos sojowy, cukier i drobno posiekany czosnek. Gotową marynatą zalewamy wcześniej przygotowane mięso, dokładnie mieszamy, odkładamy /dobrze jest odłożyć przynajmniej na ½ h/.
W międzyczasie przygotowujemy makaron – zgodnie z instrukcją na opakowaniu /zazwyczaj wystarczy zalać go na kilka minut wrzątkiem/, najłatwiej pociąć go na mniejsze kawałki nożyczkami :)

I część zasadnicza.
Na dużej patelni /lub w woku – ja nie posiadam… / rozgrzewamy oliwę. Dorzucamy mięso wraz z przyprawami i sosami z miseczki. Smażymy na dość dużym ogniu ok. 2 – 3 min. Dodajemy grzybki Mun, na samym końcu makaron. I już! :)

Podajemy posypane dużą ilością zielonego szczypiorku.
Można doprawić dodatkowo sosem sojowym.



Smacznego!





I ... Suzi :)




środa, 29 sierpnia 2012

Morele. I polędwiczka wieprzowa.




Wieczory coraz chłodniejsze.
Chłodno w bose stopy.
Ubieram sweter i siadam w otwartych drzwiach balkonu. 
Na kolanach książka, pod ręką kieliszek wina. 
Jest dobrze. 
Jest lato.




Polędwiczka wieprzowa z grillowanymi morelami
/porcja dla 2 – 3 osób, inspiracja: Lepszy Smak/

 
1 polędwiczka wieprzowa, średniej wielkości
sól i świeżo mielony pieprz (u mnie dużo pieprzu :) )
kilka gałązek (miękkich) świeżego tymianku, drobno posiekanego
2 łyżki oliwy z oliwek

kilka świeżych, dojrzałych moreli, przepołowionych i wypestkowanych
2 łyżki masła, do smażenia
świeży tymianek, do dekoracji



Mięso najlepiej jest przygotować wcześniej – nacieramy polędwiczkę solą, pieprzem. Polewamy oliwą z oliwek i posypujemy tymiankiem (ja zostawiłam mięso w przyprawach i oliwie na całą noc).
Przynajmniej na godzinę przed pieczeniem wyciągamy mięso z lodówki.

Grillujemy na wolnym ogniu na patelni grillowej, aż wyraźnie zarumieni się na zewnątrz (stopień dopieczenia polędwicy zależy już wyłącznie od Was – ja lubię gdy środek nie jest surowy, ale wciąż mięciutki i lekko różowy).

Gotowe mięso kroimy w plastry, odkładamy.
Na patelni (zwykłej lub grillowej) rozpuszamy masło. Układamy morele środkiem do dołu i smażymy, aż będę lekko zarumienione. Podajemy z mięsem, na ciepło, posypane gałązkami świeżego tymianku.
Pyszne! :)

Smacznego!


wtorek, 17 lipca 2012

Polędwiczka wieprzowa. Rabarbar.




Narzekamy. Jako naród i każda (prawie?) jednostka z osobna.
Że za g o r ą c o (jeszcze tydzień temu) i że za z i m n o (teraz).
I że p a d a.
Albo że n i e :)
Powód znajdzie się zawsze.

I ja narzekam.... czasem ;)
Ale naprawdę, z całego serca n i e  c h c ę tego robić! 
Cieszmy się z pogody jak na południu Europy.
Cieszmy się, że przychodzi deszczowy tydzień, że pachnie świeżością.
I że jest zielono. 
Że mamy na targach całe góry owoców. 
I warzyw. 
Ze smaków i kolorów.
Zapachów.

Trochę u w a ż n o ś c i. W codzienności.
Tego Wam ( i sobie ...) życzę :)
Ot, tak. Zupełnie bez powodu.. :)




Polędwiczka wieprzowa z chutney rabarbarowym
/porcja dla 2 – 3 osób, inspiracja: Kwestia Smaku/
 
1 polędwiczka wieprzowa, średniej wielkości
sól i świeżo mielony pieprz (u mnie dużo pieprzu :) )
kilka gałązek (miękkich) świeżego tymianku, drobno posiekanego
2 łyżki oliwy z oliwek

Chutney rabarbarowy

4 łodygi rabarbaru, pokrojonego na ok. 1 cm kawałki
¼ szklanki cukru (dałam nieco mniej)
1 łyżka płynnego miodu
2 łyżki octu balsamicznego
sól i świeżo mielony pieprz, do smaku


Mięso najlepiej jest przygotować wcześniej – nacieramy polędwiczkę solą, pieprzem. Polewamy oliwą z oliwek i posypujemy tymiankiem (ja zostawiłam mięso w przyprawach i oliwie na całą noc).
Przynajmniej na godzinę przed pieczeniem wyciągamy mięso z lodówki.

Grillujemy na wolnym ogniu na patelni grillowej, aż wyraźnie zarumieni się na zewnątrz (stopień dopieczenia polędwicy zależy już wyłącznie od Was – ja lubię gdy środek nie jest surowy, ale wciąż mięciutki i lekko różowy).

W tym czasie przygotowujemy sos.
Pokrojony rabarbar wrzucamy do garnuszka, dodajemy cukier, miód, ewentualnie sól i pieprz. Smażymy kilka minut, aż rabarbar zmięknie. Dolewamy balsamico i zostawiamy na wolnym ogniu jeszcze kilka minut, aż rabarbar będzie zupełnie miękki i zacznie się ‘rozpadać’.

Podajemy z upieczoną polędwiczką.

Danie pyszne jest zarówno na ciepło, jak i na zimno – plasterek mięsa na kanapkę i odrobina rabarbarowego chutney’a na wierzch…


Smacznego!