Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia polska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 stycznia 2015

Kurczak balsamico z pieczonymi batatami (Balsamic chicken with roasted sweet potatoes).



Lubię ten przepis za prostotę. 
Za to, że wszystko robi się symultanicznie. 
Za efekt, w postaci kompletnego dania w  j e d n e j  formie żaroodpornej. 
Stawiam na stół.
Jest p r z e p y s z n e. 

Poluję na ładne bataty żeby go powtórzyć :) 

Polecam! 

(...i koniecznie kupicie doniczkę z  r o z m a r y n e m ! )




Kurczak balsamico z pieczonymi batatami. 
( ilość na dwie porcje; źródło - ten przepis )


1 podwójna pierś z kurczaka
3 - 4 łyżki octu balsamicznego
1 łyżka płynnego miodu
2 gałązki świeżego rozmarynu
sól i świeżo mielony pieprz, do smaku
ok 500 g batatów (słodkich ziemniaków)
oliwa z oliwek


Filety z kurczaka oczyszczamy z błonek, nacieramy solą i pieprzem, polewamy oliwą (ok 2 - 3 łyżki), octem balsamicznym, miodem, posypujemy świeżym rozmarynem. Odkładamy na minimum 1/2 godziny. 
Piekarnik nagrzewamy do 220 st C. 
Bataty obieramy, kroimy wzdłuż na mniejsze kawałki (jeśli są małe tylko na pół ), układamy  je w naczyniu żaroodpornym. Doprawiamy solą i pieprzem, szczodrze skrapiamy oliwą. posypujemy rozmarynem z drugiej gałązki. Pieczemy ok 20 min - aż bataty będą miękkie. 
W międzyczasie smażymy piersi z kurczaka na mocno rozgrzanej patelni grillowej ( ewentualnie na zwykłej patelni ) - aż uzyskamy złotobrązową skórkę - po ok 3 - 4 minuty z każdej strony. 
Do miękkich (lub prawie miękkich) batatów wkładamy pierś z kurczaka, polewamy marynatą z patelni. Zapiekamy przez kolejne 10 minut. 

Podawać z ulubioną sałatką. 
Ja zrobiłam prostą sałatkę z zielonego ogórka, ale sprawdzi się też np tradycyjna mizeria. 

Sałatka z zielonego ogórka


1 długi ogórek szklarniowy
sól i świeżo mielony pieprz
1 łyżka miodu 
2 łyżki oliwy extra vergine
1 łyżeczka soku z limonki lub cytryny
świeża bazylia

Ogórka myjemy, kroimy w półplasterki o grubości ok 1 cm, polewamy dressingiem z oliwy, miodu i soku z cytryny, posypujemy świeżą bazylią. 


Smacznego! 







•               •               •



Balsamic chicken with roasted sweet potatoes.
( for two portions, source - this receipe )


1 double chicken breast
3 - 4 tablespoons balsamic vinegar
1 tablespoon of liquid honey
2 sprigs fresh rosemary
salt and freshly ground pepper, to taste
approximately 500 g sweet potato
olive oil


Clean the chciken fillets, rub with salt and pepper, pour the olive oil (about 2 - 3 tablespoons), balsamic vinegar, honey, sprinkle with fresh rosemary. Put aside for at least 1/2 hour.

Preheat oven to 220 degrees C.

Peel sweet potatoes, cut lengthwise into smaller pieces (if they are small only in half), put them in a casserole dish. Season with salt and pepper, sprinkle generously with olive oil. sprinkle with rosemary.
Bake for about 20 minutes - until the sweet potatoes are soft.
In the meantime, fry the chicken breasts on a very hot grill pan (or on an ordinary pan) - until it gets a golden brown carelization - for about 3 - 4 minutes on each side.
Put the chcicken breats to the baking dish with soft sweets patatoes, pour over the rest of marinade from the pan. Bake for another 10 minutes.

Serve with your favorite salad.
I prepared a simple salad with cucumber, but any other will work as well.

Salad with cucumber


1 long cucumber
salt and freshly ground pepper
1 tablespoon honey
2 tablespoons extra virgin olive oil
1 teaspoon lime or lemon juice
fresh basil

Wash the cucumber, cut into half-slices about 1 cm thick, pour the dressing of olive oil, honey and lemon juice, sprinkle with fresh basil.



Enjoy! 

niedziela, 21 grudnia 2014

Barszcz Wigilijny. Kulinarne podróże Electroluxa!



Kulinarne podróże Electrolux'a trwają. 
A dziś, jako że to ostatni przed Świętami weekend, pozostajemy we wiodącym temacie :)
B a r s z c z . Ten wigilijny uwielbiam najbardziej. Mocno buraczany, pachnący grzybami, lekko kwaśny. 
Koniecznie napakowany grzybowymi uszkami! :)
I zawsze zjadłabym go o wiele, wiele więcej... a tu trzeba zostawić 'miejsce' na inne smakołyki. 


Po przepis na barszcz zapraszam na stronę Electroluxa - klik




wtorek, 16 września 2014

Polędwiczki wieprzowe w sosie śmietankowym ze świeżymi figami (Pork tenderloin in creamy sauce with fresh figs)



Mówi się że 'potrzeba matką wynalazków'.
Mądrze i prawdziwie. 
Spragniona s ł o ń c a  w mieście, 'wynalazłam sobie' parapet. Odpowiednio szeroki, żeby posadzić na nim tyłek, odpowiednio długi żeby wyłożyć nogi. Ba! Żeby nawet położyć na te nogi laptopa. Tudzież kota. Tudzież książkę. 
Jest dobrze. Parapet mojego mieszkania okazał się zbawienny. Otwarte, zabezpieczone 'kocie okno' wpuszcza słońce i wiatr. Tak jak lubię. 

Siedzę tak właśnie. Na p a r a p e c i e . 
Słońce letnio - jesienne, grzeje twarz, ramiona. Koty obok, u z n a ł y , że są brudne. Się myją. 
(Zawsze fascynuje mnie, na jakiej podstawie kot uznaje że trzeba się umyć. T e r a z (!). Przerywa spanie, ganianie, zabawę. Podnosi łapkę i zaczyna myć brzuszek. Nie mogę się, wciąż nie mogę się na nie napatrzeć..!)

W piekarniku ciasto z orzechami. 

A ja wciąż jem figi.
Tym razem w wersji obiadowej, wytrawnej. 
Dobre bardzo, spróbujcie. 

:)

Słonecznego popołudnia! 





Polędwiczki wieprzowe w sosie śmietankowym. Ze świeżymi figami. 
(Porcja dla 2 - 3 osób, inspiracja - ten przepis)



1 polędwiczka wieprzowa
sól i świeżo mielony pieprz
1 łyżeczka suszonego oregano
2 łyżki masła
80 - 100 ml śmietanki kremowej 30% tłuszczu
1/2 pęczka pietruszki, drobno posiekanej
2 świeże figi
kawałek startego parmezanu, do posypania (*opcjonalnie)

makaron tagliatelle, do podania



Makaron gotujemy al dente w dużej ilości osolonej wody. 

Polędwiczkę oczyszczamy, kroimy na cienkie, ok 1 cm plasterki. Skrapiamy oliwą, nacieramy solą i świeżym pieprzem. 

Na dużej patelni rozgrzewamy masło, wkładamy mięso i smażymy na średnim ogniu, około minutę z każdej strony. (Nie smażcie polędwiczek za długo - zrobią się twarde i niesmaczne!). Pod koniec smażenia dodajemy pokrojone w ćwiartki figi, wlewamy śmietankę, wsypujemy pietruszkę (zostawicie łyżkę natki do dekoracji). 
Jeden kawałek figi rozgniatamy widelcem i mieszamy miąższ z sosem. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem, gotujemy kilka minut, aż sos wyraźnie zgęstnieje.

Podajemy z makaronem, można posypać gorące danie odrobiną startego parmezanu i pozostałą pietruszką. 

Smacznego! 



•                •                •




Pork tenderloin in creamy sauce. With fresh figs. 
(Serves 2 - 3 people, inspiration - this recipe


1 pork tenderloin 
salt and freshly ground pepper 
1 teaspoon dried oregano 
2 tablespoons butter 
80 - 100 ml double cream (30% fat)
1/2 bundle parsley, finely chopped 
2 fresh figs 
a bit of grated Parmesan, to sprinkle (* optional) 

tagliatelle pasta, to serve 



Cook pasta al dente in plenty of salted water. 

Clean the tenderloin, cut into thin, about 1 cm slices. Sprinkle with olive oil, rub with salt and fresh pepper. 

In a large frying pan warm up the butter, put the meat and fry over medium heat for about one minute on each side. (Do not fry pork tenderloin for a long time - it will easily get tough!). At the end of cooking add the figs chopped into quarters, pour the cream, add the parsley (leave a tablespoon of parsley for garnish). 
Crush one piece of fig with a fork and mix it well with sauce. Season to taste with salt and pepper than cook a few minutes until the sauce thickens. 

Serve hot, with pasta, sprinkle a bit of parsley and grated Parmesan cheese on top. 

Enjoy!




piątek, 11 kwietnia 2014

Ruskie pierogi. Najlepsze.



Ach, wzięło mnie na polską, tradycyjną kuchnię! 
Na dniach był schabowy, były mielone kotlety, zapiekanka ziemniaczana, tak dobra, że nie byłam w stanie się od niej oderwać.. (będzie na blogu!).
Zachęcona ostatnim sukcesem ravioli z dyniowym farszem, postanowiłam zrobić p i e r w s z e me pierogi :) 
Żeby nie było wątpliwości, pierogi lepiłam nie raz, ale zawsze robiłyśmy je z mamą. 
Teraz po raz pierwszy sama. 

I wiecie co? Nieskromnie przyznam że są to najlepsze pierogi jakie jadłam! Ciasto, mięciutkie, idealnie się wałkowało i sklejało ( żaden pieróg nie rozkleił mi się w garnku! :)) ), farsz - na pewno nie dietetyczny :) ale p r z e p y s z n y.
Gdyby nie tyle roboty, robiłabym je codziennie... 

Podstawową proporcję na ciasto (mąka : gorąca woda - 3:2) i farsz (ziemniaki : ser - 3:1), pożyczyłam od Liski z Whiteplate. Dziękuję! 

W najbliższym czasie mam zamiar poeksperymentować z farszami, jesteście w stanie mi coś ciekawego polecić? 

Dobrego, słonecznego dnia! 




Tradycyjne, ruskie pierogi. 

Na ciasto:

300 g mąki pszennej
ok 200 ml gorącej wody
szczypta soli

Nadzienie:

750 g ugotowanych ziemniaków
250 g białego sera (użyłam półtłustego)
1 cebula, posiekana i zeszklona na patelni
ok 200 g boczku, drobno pokrojonego i usmażonego na suchej patelni na skwarki *
sól i świeżo mielony pieprz, do smaku

kwaśna śmietana lub / i smażona cebulka, do podania
świeży pieprz, do posypania



* Oczywiście, możemy pominąć boczek. Tutaj mam wersję max kalorii, możemy pierogi odchudzić - bez boczku będą znacznie lżejsze. Czy lepsze...? :)

Mąkę przesiewamy na stolnicę, dodajemy sól. Powoli dolewając gorącej wody, zagniatamy miękkie ciasto, które nie powinno kleić się do rąk. 
Przekładamy do miski, przykrywamy ściereczką żeby nie obeschło. 

Ugotowane ziemniaki przeciskamy przez prasę. Dodajemy twaróg, usmażony boczek, wraz z wytopionym tłuszczem, cebulę, doprawiamy solą i dużą ilością pieprzu ( naprawdę nie żałujcie tutaj pieprzu, smakuje fantastycznie! ).

Ciasto dzielimy na 2 - 3 mniejsze części. Każdą obsypujemy w razie potrzeby odrobiną mąki, rozwałkowujemy na możliwie najcieńszy placek. Szklanką wykrawamy kółka pożądanej wielkości. 
Na każde kółeczko nakładamy farsz, ja dawałam go dość dużo, i sklejamy brzegi. Uwaga! Nie sypiemy ciasta duża ilością mąki! Zrobi się twarde i nie będzie się sklejać!
Gotowe pierogi układamy na stolnicy / talerzu oprószonego mąką. 

Gotujemy po kilka pierogów w dużym garnku z osoloną wodą ( u mnie ok 2 minuty od wypłynięcia. Miałam bardzo cienkie ciasto). Wyjmujemy cedzakową łyżką. 

Pierogi zjedliśmy z wody, podane z przysmażoną na patelni cebulką i kwaśną śmietaną. 
Część pierogów, po ostygnięciu, przysmażyłam na odrobinie oliwy ... i w takiej postaci, delikatnie posypane świeżym pieprzem, smakują mi chyba najbardziej ... :)



Smacznego!




wtorek, 24 grudnia 2013

Wesołych Świąt! Wigilijna Moczka.



Uff… wreszcie się ogarnęłam i zmobilizowałam do aktualizacji bloga…
Wrzucam obiecany przepis na  m o c z k ę , może przyda Wam się na przyszłoroczne Święta ;-)

Swoją drogą, ciekawa jestem czy znacie tą potrawę? 
Gdy pytam znajomych, mało kto ją zna i jada, jedynie 'rdzenni' Ślązacy. 

U mnie na Wigilię była odkąd pamiętam. 
Robiłyśmy ją z Mamą dzień przed wigilijnym wieczorem, i zawsze, z a w s z e zakładałyśmy że 'w tym roku zrobimy tylko troszeczkę, na smak'. 
I zawsze, z a w s z e wychodził nam gar-gigant, a moczka kończyła się dopiero w okolicach Nowego Roku. 

W tym roku robiłam ją po raz pierwszy z moim P., według przepisu Mamy - wyszła równie pyszna! 
Danie nie jest może zbyt ładne, tym bardziej fotogeniczne ale… smak to kompensuje, naprawdę. 
Polecam bardzo! :)

(ps. Ewciu :* , dziękuję za kompoty, bez których moczka owa wspaniała, nie miałaby prawa bytu )





Moczka wigilijna. 
/przepis na około 5 litrowy garnek. Mniej się nie da, uwierzcie…./


ok. 200 - 300 g piernika 
300 g suszonych śliwek
1 puszka ananasa /najlepiej krojonego/
1 puszka brzoskwiń
1 słoik kompotu truskawkowego 
1 paczka mrożonych truskawek
1 słoik kompotu z agrestu /można zastąpić mrożonym agrestem/
1 paczka suszonych moreli, krojonych w paski
1 paczka rodzynek
1 paczka migdałów


*możecie dodać też: mandarynki z puszki, wiśnie (mrożone, w kompocie), inne orzechy. Ja lubię taką wersję, i z 'twardych' składników w zupełności wystarczają mi migdały.


Piernik i suszone śliwki zalewamy ciepłą wodą - tak żeby wszystko było zamoczone. Zostawiamy na ok 1h, następnie miksujemy na gładką masę. 

W międzyczasie przygotowujemy pozostałe składniki. 
Migdały zalewamy wrzątkiem i ściągamy z nich skórkę; suszone morele kroimy w paski; kroimy w kostkę połówki brzoskwiń w syropie. 

Do zmiksowanej masy śliwkowo - piernikowej wlewamy kompoty i syropy wraz z owocami z puszek, wsypujemy mrożone truskawki, suszone owoce i migdały. 
Dokładnie mieszamy i na wolnym ogniu zagotowujemy. Gotowe! 

Moczka smakuje najlepiej na drugi, trzeci dzień, dość mocno schłodzona. 
Przechowujemy w lodówce / albo na balkonie ;-) /. 


Smacznego!





poniedziałek, 9 grudnia 2013

Pieczone udka z kurczaka. Z rozmarynem i czosnkiem.



Ciekawe, czy znajdzie się tu osoba, która nigdy nie piekła udek z k u r c z a k a? :)
W takiej formie, robię je najczęściej. 
Z czosnkiem, rozmarynem i odrobią skruszonej w palcach suszonej pepperoncino. Jeśli nie przepadacie za pikantnym jedzeniem, śmiało możecie tą małą papryczkę pominąć - danie będzie równie pyszne. 
A poprzez całe, przekrojone w poprzek główki czosnku, półmisek jest piękny! 

Bardzo polecam :-)





Pieczone podudzia z kurczaka. Z całym czosnkiem i świeżym rozmarynem. 
/duże porcje dla dwóch, małe dla czterech osób/



0,5 kg podudzi z kurczaka (oczywiście, możecie użyć ile chcecie)
2 główki czosnku (nieobrane), przekrojone w poprzek
kilka gałązek świeżego rozmarynu
sól i świeżo mielony pieprz, do smaku
*jedna suszona papryczka chilli, skruszona w palcach
(*można pominąć)
4 - 5 łyżek oliwy z oliwek

Udka z kurczaka układamy w żaroodpornym naczyniu, nacieramy solą i pieprzem, opcjonalnie skruszoną pepperoncino. Posypujemy świeżymi gałązkami rozmarynu (lekko pomiętymi i porwanymi  w palcach). Skrapiamy całość (dość obficie) oliwą. Odstawiamy na min 1h.

Piekarnik nagrzewamy do temp. 180 st. C.

Do żaroodpornego naczynia dodajemy główki czosnku, przecięciem ku górze.
Pieczemy ok 1 - 1,5h, aż mięso będzie odchodzić od kości, a skórka nabierze chrupkości i złotobrązowego koloru.

Podałam ze świeżą bagietką i prostą sałatką z kapusty pekińskiej i suszonych pomidorów.


Smacznego!





piątek, 18 października 2013

Pikantna zupa dyniowa.



Jesień jesień. 
Przyniosłam do domu dynię. Na rękach przyniosłam. 
Taka śliczna, że nie mogłam się napatrzeć.
I żal było rozkroić. 

Przyniosłam też kwiaty. Czy może... kapustę? :)
'A to nie kapusta przypadkiem?'
'No kapusta. Ino że ozdobna'...

Kapusta poszła do wazonu. Codziennie wymieniamy jej wodę, tak jak mi pani kwiaciarka na rynku w Katowicach (!??) przykazała czynić. 
Czynimy sumiennie i kapusta jest p i ę k n a.

A dynia? Poszła do zupy, w najpiękniejszym, jesienno-dyniowo-słonecznym kolorze. 
Tym razem zupa na pikantnie, skropiona szczodrze olejem z pestek dyni, który naprawdę warto mieć, choć drogi. Ale głęboko orzechowy smak rekompensuje wszystko ;)
I garść pestek dyni, dla urozmaicenia struktury. 
Inne zupy z dyni pokazywałam w zeszłym roku tutaj i tutaj

Polecam!






Zupa krem z dyni
/porcja dla czterech osób/


ok 2 - 2,5 kg dyni (u mnie 1/2 średnio dużej Hokkaido)
1 litr bulionu warzywnego
1 duża cebula, drobno pokrojona
4 ząbki czosnku, posiekane
4 łyżki oliwy z oliwek
1 mała suszona pepperoncino, pokruszona (uwaga ostrrrre!)
1 łyżeczka gałki muszkatołowej
sól i świeżo mielony pieprz, do smaku
kilka gałązek świeżego lubczyku (opcjonalnie, akurat miałam na parapecie)
1 łyżeczka czerwonej, łagodnej papryki
sok wyciśnięty z 1/2 cytryny (dajcie koniecznie!)


Do podania:

olej z pestek dyni
uprażone pestki z dyni
opcjonalnie jogurt lub śmietana (ja nie dawałam)


Dynię myjemy i kroimy w grube kawałki (gdy używamy dyni Hokkadio, zostawiamy skórkę - to znacznie ułatwia pracę z dynią :) ).

W dużym garnku rozgrzewamy oliwę, wrzucamy czosnek i cebulkę, smażymy aż się zeszkli. Dorzucamy dynię, smażymy jeszcze przez kilka minut, mieszając. Następnie dolewamy bulion (powinien całkowicie przykryć dynię), doprawiamy pepperoncino, gałką muszkatołową, solą, pieprzem, papryką, lubczykiem oraz sokiem z  cytryny. 

Gotujemy, aż dynia będzie zupełnie miękka. Miksujemy na gładki krem (w razie gdy jest zbyt gęsta, rozrzedzamy lekko bulionem lub ciepła, przegotowaną wodą). 

Krem z dyni doprawiamy do smaku, na tym etapie musiałam go tylko solidnie dosolić. 


Podajemy skropioną obficie olejem z pestek dyni (naprawdę warto! ), posypaną uprażonymi pestkami.
Można też śmiało podać z kleksem greckiego jogurtu, lub dobrej śmietany. 


Smacznego!





czwartek, 17 października 2013

Fasolka po bretońsku. Nowocześnie.




Wraz z jesiennym chłodem, nastał dla mnie czas i przyszła ochota na dania jednogarnkowe.
F a s o l k a po bretońsku ... czyż może być bardziej banalnie?... :)
W takiej mniej więcej postaci zrobiłam ją po raz pierwszy w zeszłym roku - p o s m a k o w a ł o. 
Teraz, chodziło za mną od dłuższego czasu, czekałam na chłodniejsze dni, żeby to treściwe, rozgrzewające danie smakowało naprawdę dobrze.

Często słyszę 'nie lubię fasolki'.
I ja nie lubiłam, a przynajmniej nigdy dla niej nie przepadłam :)
Ciężko i tłusto, ot z czym mi się kojarzyło, poniekąd pewnie słusznie.
Polubiłam n a p r a w d ę dopiero swoją w ł a s n ą wersję. Z dobrze podsmażonym boczkiem i chudą kiełbasą. I w ogóle, to nie za dużo mięsa, tylko do smaku.
I sos ze świeżych, pieczonych pomidorów... świeże zioła.... 

Tak, taką fasolkę n a p r a w d ę Wam polecam.!
A najlepiej zróbcie więcej - jest najsmaczniejsza drugiego dnia.




Fasolka po bretońsku. Nowocześnie. 
/porcja dla 4 osób/


400 g fasoli 'Piękny Jaś', uprzednio namoczonej
ok. 1,5 - 2 kg dojrzałych pomidorów
2 łyżki oliwy
1 cebula, drobno posiekana
3 ząbki czosnku, drobno posiekane
kawałek wędzonego boczku, pokrojonego w kostkę
kawałek dobrej jakości kiełbasy /ja użyłam chudej, lekko wędzonej/
1 łyżeczka czerwonej, ostrej papryki
szczypta mielonego pepperoncino /lub ewentualnie pieprzu cayenne/
sól i świeżo mielony pieprz, do smaku
gałązka świeżego rozmarynu
kilka gałązek świeżego tymianku
2 łyżeczki suszonego majeranku
1/4 łyżeczki brązowego cukru


Dzień wcześniej zalewamy fasolę wodą, odstawiamy na min 12h. 
Gotujemy fasolę do miękkości w tej samej wodzie, odcedzamy. 

Piekarnik nagrzewamy do 180 st C.

Pomidory przepoławiamy, układamy na wyłożonej folią aluminiową blasze, miąższem do góry. Solimy i pieprzymy do smaku, skrapiamy oliwą, posypujemy listkami rozmarynu i tymianku. 
Pieczemy min 40 min, śmiało można dłużej.
Upieczone pomidory, wraz z sokiem który z nich wyciekł przekładamy do blendera, miksujemy na gładką masę. 

W międzyczasie (gdy pieką nam się pomidory i gotuje fasola), podsmażamy na oliwie czosnek i cebulkę. Gdy cebula delikatnie się zeszkli dodajemy pokrojoną w półplasterki kiełbasę i boczek. Smażymy całość na wolnym ogniu, aż tłuszcz z boczku wyraźnie się wytopi, a kiełbasa i cebula nabiorą złotego koloru. 

Do garnka z ugotowaną fasolą wlewamy sos z pieczonych pomidorów, dorzucamy cebulę z czosnkiem, kiełbasą i boczkiem. 
Dokładnie mieszamy, doprawiamy odrobiną cukru, solą i pieprzem, czerwoną papryką, ewentualnie pepperoncino, gdy chcemy pikantniej. 


Podajemy gorącą, ze świeżym pieczywem. 

Smacznego!


ps. pokażę Wam jeszcze jakie drzwi piękne, stare, drewniane, znalazłam będąc zupełnie p r z y p a d k o w o , w zupełnie przypadkowym miejscu... :) 
Keep Your eyes wide open! 



niedziela, 6 października 2013

Łatwa zapiekanka ziemniaczana.


Lubię dobrze zrobione z i e m n i a k i . 
Lubię idealnie kremowe puree z niepoprawną(!) ilością m a s ł a. 
Lubię pieczone, miękkie, delikatne w środku, z chrupiącą, złocistą skorupką.
Z rozmarynem i grubą solą. 
I w 'pieczonkach', dymiące, przesiąknięte zapachami, smakami z żeliwnego kociołka. 

I z ogniska. 
N a j b a r d z i e j. 
Kiedy się czekało, już z pełnymi brzuchami, na z i  e m n i a k i. 
Odgarniało żar. Czy już? Miękkie już?

Parzyło się dłonie. I język. Ze szczyptą soli tylko. 
N a j l e p s z e. 


*    *    *

Dziś domowo, bardzo prosto. 
Zapiekanka ziemniaczana z przepisu Ewelinki Majdak, opublikowanego w Kukbuku
Jest pyszna i bardzo prosta w przygotowaniu. 
Zastanawiam się też, żeby dodać do niej leśnych grzybów... 
To może kolejnym razem... :)




Zapiekanka ziemniaczana 
/porcja dla dwóch głodnych osób/


ok. 1/2 kg ziemniaków
200ml mleka /użyłam pełnotłustego/
200ml śmietanki 36%
100g twardego sera /użyłam sera Pecorino/
3 ząbki czosnku, przeciśniętego przez praskę
sól i świeżo mielony pieprz, do smaku
szczypta gałki muszkatołowej
kilka gałązek świeżego tymianku
kilka cieniutkich plasterków bekonu

łyżka masła, do wysmarowania formy



Ziemniaki obieramy i kroimy w bardzo cienkie plasterki (mi, najłatwiej i najszybciej kroiło się zwyczajnym ostrym nożem, jeśli macie dobrą mandolinę, możecie też śmiało jej użyć). Płuczemy je z nadmiaru skrobi, suszymy. 

W garnuszku podgrzewamy mleko i śmietanę, dodajemy czosnek, gałkę muszkatołową, sól i pieprz do smaku. Siekamy połowę tymianku i dorzucamy do mieszanki. Doprowadzamy całość do wrzenia i natychmiast ściągamy z ognia - nie gotujemy!!

Piekarnik nagrzewamy do 180st C.

Żaroodporne naczynie smarujemy masłem, układamy warstwę ziemniaków, doprawiamy solą i pieprzem, zalewamy kilkoma łyżkami sosu, układamy kolejną warstwę, znów zalewamy. 
Górę posypujemy startym serem oraz (opcjonalnie) pokrojonymi plasterkami bekonu. 

Pieczemy przez ok 40 min pod przykryciem (można przykryć formę folią aluminiowa). Po tym czasie ściągamy folię i pieczemy do zarumienienia wierzchu zapiekanki kolejne 10 - 15 min. 

Podajemy gorące, posypane świeżym tymiankiem.



Smacznego!!



ps. Czas leci tak szybko, że ani się nie obejrzałam, jak minął rok od adopcji moich kocich dzieciaków....
To już całkiem dorosłe kotki :) 



poniedziałek, 29 lipca 2013

Pyszne puree z bobu. I pierś z kurczaka.



Dziś krótko i na temat. 
Wena twórcza wszelakiej maści, umarła w upale. I myśli się ciężko, ciężko... 

Kolejny pomysł na danie z bobem. 
Same w sobie bardzo proste - trzeba się tylko nieco n a o b i e r a ć. 
Można sobie przy tej zajmującej czynności podumać, tudzież pokontemplować upał :)
Polecam :)))





Pierś z kurczaka na puree z bobu
/porcja dla dwóch GŁODNYCH osób/


1 podwójna pierś z kurczaka
ostra czerwona papryka w proszku
sól i pieprz
oliwa, do smażenia
2 łyżki masła

1kg młodego bobu
1 łyżka soku z cytryny
3 – 4  łyżki roztopionego masła
ok. 100ml śmietanki 30%
sól i świeżo mielony pieprz
świeże oregano, do podania






Kurczaka myjemy, oczyszczamy z kostek i błonek. Nacieramy solą, pieprzem i papryką. Odstawiamy do przegryzienia – im dłużej, tym lepiej.

Bób gotujemy w osolonej wodzie (ok. zajmuje to ok. 15 minut). Przelewamy zimną wodą, obieramy :) 

Połowę obranego bobu odkładamy na bok, z drugiej połowy robimy puree – bób, masło, śmietankę i sok z cytryny wrzucamy do blendera, miksujemy na gładką masę. Doprawiamy wedle uznania – ja dałam dużo świeżo mielonego kolorowego pieprzu i sól morską.

Pierś z kurczaka pieczemy na patelni lub na patelni grillowej. Pod koniec pieczenia dodajemy masło.

Na talerzach rozkładamy puree z bobu, na tym układamy filet. Posypujemy pozostałym bobem, dekorujemy świeżym oregano.
Danie podałam z ugotowaną, zieloną fasolką szparagową :)



Smacznego!









środa, 24 kwietnia 2013

Lekki kurczak w jogurcie. Zapiekany z mozzarellą i pomidorami koktajlowymi.




(troszkę) zaniedbałam bloga. 
Przyznaję się bez bicia, i głupio mi z tego powodu straszliwie....
Najgorsze, że im dłużej się nie piszę, tym trudniej się wreszcie do tego zabrać. 
Poprawię się :) 

W międzyczasie, gdzieś po drodze, minęła d r u g a rocznica odkąd gotuję, fotografuję i publikuję ( czy raczej odkład p u b l i k u j ę, bo gotowałam i fotografowałam już wcześniej ;) ) i naprawdę, z całego serca Wam d z i ę k u j ę (!!!) za to że j e s t e ś c i e, że tu wchodzicie, czytacie moje luźne, nieskładne zapiski, korzystacie z przepisów, zostawiacie komentarze. 
To motywuje. Bardzo. 





Pierś z kurczaka w jogurcie, zapiekana z mozzarellą i pomidorkami koktajlowymi. 
/porcja dla 2 - 3 osób. Źródło przepisu: Kwestia Smaku./


2 pojedyncze piersi z kurczaka
300g gęstego jogurtu (użyłam greckiego)
1 łyżeczka oliwy
1 łyżka mąki pszennej
1 łyżeczka dobrej jakości miodu (np. gryczanego)
2 łyżeczki czerwonej, ostrej papryki
sól morska
świeżo mielony pieprz

*  *  *

125g mozzarelli (mała kulka), pokrojona w plastry
200 – 300g pomidorków koktajlowych
1 łyżka oliwy extra vergine
sól morska i pieprz, do smaku
 świeży tymianek, do dekoracji


  
Piersi kurczaka myjemy i oczyszczamy z kostek i błonek.
Każdy z pojedynczych filetów przekrawamy wzdłuż na dwa cieńsze filety. Posypujemy je solą morską i czerwoną papryką, skrapiamy oliwą. Doprawione filety oprószamy mąką pszenną, odkładamy.

Przygotowujemy marynatę. Dokładnie mieszamy jogurt z oliwą, miodem i szczyptą soli. Kurczaka wkładamy do miski, dodajemy jogurt z dodatkami, całość mieszamy. Odstawiamy na minimum godzinę /im dłużej kurczak będzie się marynował w jogurcie, tym będzie smaczniejszy. Można przygotować mięso rano, i odstawić na pół dnia. Tak zrobiłam – polecam/.

Piekarnik nagrzewamy do 200 st. C.
Do żaroodpornego naczynia przekładamy filety wraz z jogurtem, na wierzchu układamy plastry mozzarelli. Na samą górę wykładamy pomidorki koktajlowe /najładniej prezentują się te, na gałązce/, delikatnie dosalamy do smaku, posypujemy świeżo mielonym pieprzem, skrapiamy odrobiną oliwy.
Pieczemy przez 15 – 20 min.

Podajemy gorące, z dodatkową łyżką jogurtu greckiego, kilkoma gałązkami świeżego tymianku i np. bagietką czy innym pieczywem /u mnie grzanki z pełnoziarnistego chleba/.


Smacznego!






poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Kotlety mielone ze świeżymi ziołami.




Czasem nachodzi mnie ochota na ... 'z w y k ł y obiad'. Taki najzwyczajniejszy. Polski. 
Jakkolwiek to nie brzmi :)

Na gorące, kremowe puree ziemniaczane, ze świeżym pieprzem i szczyptą gałki muszkatołowej.
I na mięso. W postaci jak najbardziej 'tradycyjnej'. 

Kotlety mielone - lubicie?

Danie w stylu ' w każdym domu robi się je inaczej'. Jako dziecko lubiłam tylko te, od Mamy. Smażone wieczorem, na kolejny dzień. 
'Skosztuj, czy d o b r e ...' . Kosztowałam, zagryzając kromkę chleba. D o b r e!

Te - smakują mi bardzo. Dodałam świeżych ziół, cebulkę i czosnek, smażyłam na odrobinie dobrej oliwy. Polecam :)






Kotlety mielone ze świeżymi ziołami.
/porcja dla dwóch – trzech osób/


ok. 400g mięsa mielonego wieprzowego (użyłam mięsa z łopatki)
2 łyżki bułki tartej + do obtoczenia kotletów
1 jajko
1 cebula, drobno posiekana
2 – 3 ząbki czosnku, posiekane
świeże zioła (dałam rozmaryn, tymianek i bazylię)
sól i świeżo mielony pieprz, do smaku
2 łyżki oliwy + 1 do smażenia kotletów


Mięso (dobrze, jeśli jest w temperaturze pokojowej) przekładamy do miski. Solimy, pieprzymy, dodajemy bułkę tartę, jajko i zioła.

Na małej patelni rozgrzewamy oliwę, smażymy cebulkę i czosnek, aż się zeszkli. Dodajemy razem z tłuszczem do mięsa.
Mięso starannie mieszamy, ja robię to ręką. 

Rozgrzewamy dużą patelnię z odrobiną oleju roślinnego. Formujemy niewielkie kotleciki, każdy obtaczamy w bułce tartej i smażymy z obu stron na rumiany kolor :)

Podajemy np. na puree ziemniaczanym.



Smacznego!