sobota, 2 maja 2015

Cuda na 'Staromiejskiej 13'! Recenzja. VII Tydzień Restauracji.



Tym razem zacznę inaczej. 
Tym razem zacznę od RESTAURACJI, bo do "Staromiejskiej 13" wybieraliśmy się ... odkąd tylko się otwarła! Marcina Czubaka, szefa kuchni, poznaliśmy przypadkiem na zeszłorocznej Katowickiej MENUfakturze, i kiedy doszły nas słuchy, że otwiera w Kato autorską restaurację - trzymaliśmy kciuki.  
J e s t więc Staromiejska 13! Z perspektywy mojej, klienta, dopracowana w każdym szczególe, kwintesencja tego, co w gotowaniu kocham i szanuję. Sezonowości, świeżych, pięknych produktów, pomysłu i nowoczesnego platingu. To miejsce, gdzie nie uznaje się chodzenia na skróty, miejsce gdzie piecze się fantastyczne chleby, hoduje zioła, miejsce gdzie na zapleczu pekluje się wołowina do nowego menu... 

Kiedy więci tylko ruszył nowy, kolejny, Groupon'owy Tydzień Restauracji, ucieszyłam się niezmiernie widząc ofertę Staromiejskiej 13. Toż i tak się tam wybierałam! 
Swoją drogą, to już siódma (!!) edycja akcji, Tydzień Restauracji cieszy się coraz większą i większą popularnością. I fajnie, bo akcja zacna. Zacna tym bardziej, że ta edycja ma charakter specjalny - część zysku (a konkretnie 10 PLN od każdego sprzedanego Grouponu) zostanie przekazana Stowarzyszeniu SOS Wioski Dziecięce. Także moi Drodzy, jak to mówią - przyjemne z pożytecznym. 
VII Tydzień Restauracji trwa od 27.04 do 10.05, także wciąż dużo czasu, żeby Groupon zakupić i skonsumować coś pysznego. Pełną lista ofert dla Katowic i okolicy znajdziecie tutaj - klik. 


Tak już mam, że lubię pisać krytyczne recenzje :) Tu uszczypnąć, tam wbić szpileczkę ironii. Wszystko oczywiście ze smakiem i wyczuciem. Bo zawsze są i te dobre aspekty, a konstruktywna krytyka to dobry punkt wyjścia do zmian. Wychodząc ze 'Staromiejskiej 13' już wiedziałam że nic z tego... Będzie absolutnie i w stu procentach pozytywnie. Amen. 
Ale po kolei...

Restauracja mieści się w ścisłym centrum Katowic, przy ... Staromiejskiej 13 :) Lokal z dużą witryną, w środku drewniane segmentowe stoliki, proste ciemne krzesła, długi barowy stolik wzdłuż okna. Fajnie. Klimatycznie. Wszystko ze sporą dawką eleganckiego luzu, tak lubię. Na ścianach, prócz nagiej cegły, ciekawe niebieskości, do których początkowo nie byłam przekonana. Im dłużej siedziałam tym bardziej mi się podobały, tym bardziej że pięknie grało na nich światło. I w ogóle, brawo za oświetlenie, ciekawe i z pomysłem, 'miedziane' rury z żarnikową żarówą, dobre do jedzenia natężenie (choć ciut za ciemno do zdjęć - ale to już moje zawodowe zboczenie. Poratowałam się statywem :)). 
Na stołach kieliszki i prosta biała zastawa. Znów luz i prosta elegancja. Swoją drogą, jest to coś, czego w mieście mi brakowało. Restauracji z jedzeniem na najwyższym (podkreślam n a j w y ż s z y m) poziomie, w przystępnych cenach i ciekawym wnętrzem; jednocześnie zupełnie bez nadęcia i przesady. 








Obsługa, co tu dużo mówić, fantastyczna :) Zero zastrzeżeń, tylko tak dalej! 

Przechodząc do najważniejszego - jedzenie. 
Kupon Groupon - klik, który dzierżyliśmy, obejmował 3-daniową wykwintną kolację dla 2 osób. Cena 119,99 PLN. 
Dania do wyboru z regularnego menu (niewielkie, sezonowe, piękne!), z wyłączeniem dwóch pozycji. Tak więc, po kolei:



Przystawki
  • żurek gryczany, jajko w koszulce, boczek
  • pâté drobiowe, chałka, konfitura z cebuli
  • hummus, podpłomyk, pikle
  • ślimaki, petit-gris, masło czosnkowe, pietruszka (10 szt.)
Dania główne
  • kozi ser, burak, karmel, orzech włoski
  • cezar na ciepło, chrupiące anchois, kurczak, jajko
  • komosa ryżowa, piklowane marchewki, dressing pomarańczowy, kolendra
  • policzki wołowe, fondant, purée selerowe
  • kaczka, morela, sajgonka, romanesco
  • kurczak coq au vin, purée ziemniaczane, pieczarki, boczek
  • mule z trawą cytrynową, chili
  • pęczotto, burak, salsefia, ser pleśniowy
Desery
  • ciasto marchewkowe, granita marchewkowa
  • buraczane semifreddo, czekolada
  • gruszka, karmel, biszkopt imbirowy
  • ser dnia, konfitura, krakersy
Ah, co tu wybrać!? Zdecydowaliśmy się, jak to mamy w zwyczaju, na zamówienie różnych rzeczy, żeby, rzecz jasna, pokosztować jak najwięcej.

Do picia Fritz i świeżo wyciskany sok z pomarańczy. 




W oczekiwaniu na zamówienie dostaliśmy do stolika cudowne słone masło (kto wie jaka jestem masło-żerna, może sobie wyobrazić moją radość!) i świeże pieczywo do wyboru, oczywiście wszystko własnej roboty. Chleb pomidorowy i ciemny z dodatkiem palonego pora, rewelacja! 




Przystawki. Ja - ślimaki, Piotrek - żurek z jajkiem w koszulce. 

Żurek smaczny, gorący, bardzo gęsty i idealnie doprawiony. Cienkie plasterki chrupiącego boczku i miękkie jajo z kremowym, płynnym żółtkiem. Czegóż chcieć więcej? 

A moje ślimaki ... Moje ślimaki to małe arcydzieło! Talerz wyglądał przepięknie, leśna, realistyczna koncepcja, z jadalną ziemią, mchami (coś na kształt wytrawnego biszkoptu, kolor wyglądał mi na herbatę matcha, wybacz ekipo S13 jeśli zupełnie się mylę;-)) i mikro ziołami. Cudo! A co najważniejsze, smakowały równie dobrze jak się prezentowały. Miękkie, delikatne mięso wyciągniętego ze skorupki 'brzydala', świetnie komponowało się z dodatkami. 

(ps. powiedzcie mi proszę, z czego były te małe biało-przezroczyste kulki a'la kawior? Obstawiam udział alginianu sodu i mleczanu wapnia, ale cóż to był za smak?...)

Oto ślimaki... :)






I żurek :-)





Danie główne. 
Dla mnie wybór był jasny, już od dawna chciałam sobie dobrze zrobionego 'beef cheek'a' chapnąć :) Dla Piotrka - kurczak coq au vin z purée ziemniaczanym, pieczarkami i boczkiem. 

I znów ( wiem, że nudno;p ) same pozytywy...Policzki wołowe, tak miękkie, że dosłownie rozpływały się w ustach. Idealna kompozycja z selerowymi dodatkami - super kremowym puree i małą, świeżą sałatką. Ciemny, intensywny, aromatyczny sos. Danie - ideał! Chylę czoła... 






Danie z kurczakiem równie udane. 
Mięso soczyste, z chrupiąca skórką (na talerzu kawałek piersi z kurczaka i nóżka), pyszna, naprawdę pyszna pieczarka (!), delikatne purée. Pięknie wykonana klasyka. 

Warto nadmienić, że wszystkie porcje są naprawdę przyzwoitej wielkości, jeśli obawiacie się mikro-fancy-dań, bez obaw! :) Szczerze mówiąc, po daniu głównym oboje byliśmy już solidnie nasyceni. 







Przyszła pora na desery.
I tu znów miła niespodzianka. Słodkości, które wale nie są za s ł o d k i e , a raczej świetnie wyważone. Fajnie zjeść na deser coś, co dla odmiany nie jest cukrem z cukrem. I najważniejsze, użycie do deserów niestandardowych produktów, brawo za odwagę! 
Jest więc b u r a k. Z buraka semifreddo, piękne, czerwono - buraczane, delikatnie tylko słodkie. I słodka, chrupka beza na przełamanie. Czekoladowy 'puder'.

Jest gruszka i mokry, nasączony syropem imbirowym biszkopt, świeża mięta. 

Zjedliśmy na pół, nie wiem sama który lepszy.. :)







A gdyby tego było mało, na sam koniec Pani przyniosła nam pudełko pełne maleńkich, prześlicznych słodkości. Do kawy, a jakże. Słodkości do wyboru, tak śliczne że konsternacja. Co wybrać? 
Padło na galaretkę marchewkową (była jeszcze porzeczkowa) i truflę z ... gorgonzolą (przedziwne, mega ciekawe połączenie czekolady i wytrawnego pleśniowego sera, z idealną gładką konsystencją).
Z całego zauroczenia i zachwytu nad misternością tych mikro deserków, zapomniałam o aparacie, także foty brak, wybaczcie. Nie pozostaje Wam więc tym bardziej nic innego niż wybrać się samemu, zobaczyć, skosztować i dać się oczarować. 


Na koniec, wspomnę jeszcze, że w 'Staromiejskiej 13' dostępne jest codziennie nowe menu lunchowe, przystawka, danie główne i deser (nie zawarte w głównym menu) w cenie, o ile pamiętam 35 PLN! Myślę, że grzech nie skorzystać! 

Cóż wiele mówić. 
Miała być recenzja, wyszedł psalm pochwalny. Ale uczciwie uprzedzałam, że tak będzie! 
Bezapelacyjnie n a j l e p s z e  na tą chwilę miejsce na kulinarnej mapie Kato! 'Staromiejska 13' postawiła poprzeczkę na godnym poziomie, gratuluję zarówno pomysłu jak i wykonania :) 
Pozdrawiam ciepło Marcina i cała ekipę S13!

ps. Wracamy już po majówce na nowe menu! 


'Staromiejska 13'
http://www.staromiejska13.com
https://www.facebook.com/staromiejska13
Katowice

2 komentarze:

  1. ten chleb z palonym porem *.*
    zapraszam: http://bonne-vivre.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. O rany desery wyglądają obłędnie! Gdy tylko będę w okolicy muszę tam wpaść. Zdjęcia jak zwykle cudowne, buziaki :*!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam za odwiedziny i feedback w postaci komentarzy :) Pozdrawiam i zapraszam ponownie!