czwartek, 13 lipca 2017

Śródziemnomorska enklawa w sercu Kato. Il Sole. Recenzja restauracji.




Il Sole. S ł o ń c e. Nowe bistro / restauracja w samym centrum Kato. 
W zeszły weekend mieliśmy okazję się tam wybrać, zobaczyć, posmakować. 
Jak było? Czy było warto? 
Już piszę! Ale po kolei...





Lokal mieści się przy ulicy Słowackiego, także ścisłe centrum miasta. Całkiem spora powierzchnia, dwa poziomy. Zajęliśmy stolik na górze, dół restauracji to obszerna piwnica - nie moje klimaty, wolę biel i dużo słońca. A taki jest właśnie wystrój bistro na górze. Bielona cegła, drewniane stoły, dużo światła i piękne niebiesko - turkusowe dodatki. 

Całość robi wrażenie greckiego klimatu, gdzie biel łączy się z różnymi odcieniami niebieskiego. Bardzo w moim stylu, bardzo ładnie. 

Zamówiliśmy po piwku i tu miła niespodzianka - z kija leje się Amber, więc całkiem przyjemnie. Stanęło na dwóch Koźlakach. 




Na przystawkę: Piotrek hummus, ja (a jakże, ze swoimi mięsożernymi upodobaniami) carpaccio. Hummus w dwóch małych miseczkach - dwa różne rodzaje, jeden klasyczny drugi, delikatnie czerwonawy - z pomidorami (?). 

Bardzo estetycznie podany, w smaku super, jedyne zastrzeżenie to może ciut za mało soli - ale to kwestia bardzo indywidualna, no i na stole stoi solniczka ;-) 
Do hummusu całkiem sporo chlebka.





Moje carpaccio - p r z e p y s z n e ! Absolutnie trafione danie, słone kapary, świeżutka, delikatna wołowinka i solidne wióry parmezanu. Jadłam z prawdziwą przyjemnością, i myślę, że kolejnym razem do tego właśnie dania wrócę. 




Jako danie główne zadecydowałam się zamówić (po rekomendacji właścicielki) pierś z kaczki. Jako że nie jem pszenicy, kaczucha wjechała na puree z zielonego groszku ( w sumie nie dopytałam co było oryginalnie przewidziane do tego dania...). Całość .. w sosie truskawkowym :) Bardzo trafione połączenie! Byłam zaskoczona smakiem, ale naprawdę wszystko idealnie do siebie pasowało. Samo mięso - cudnie przyrządzone, mięciutkie w środku, jeszcze delikatnie różowe (tak jak lubię), skórka dobrze skarmelizowana i chrupka. 
I (!) jako przysłowiowa kropka nad i - gałązka rozmarynu usmażona na chrupko na głębokim oleju. Coś fantastycznego! 






Piotrek zamówił tagine z kurczakiem, i tutaj również byliśmy zachwyceni - przede wszystkim s m a k i e m ! Danie doprawione w sposób nie budzący żadnych wątpliwości, że jest to kuchnia marokańska, podane oczywiście w odpowiednim naczyniu, gorące, pachnące, pyszne. Na bazie z kuskusu masa dobroci - orzechy ziemne i nerkowce, cieciorka, kawałki rozpływającego się ustach mięsa z uda kurczaka, bakłażany, cukinia... 

Cudo! Chcę tu jeszcze wspomnieć, że danie jest ogromne! Myślę że spokojnie wystarczyło by ‚na pół’ na dwóch, ciut mniej jedzących osób ;-) Piotrek ledwo dał radę ;-) 




Wrócimy na pewno! 
Bardzo, bardzo pozytywne, p r a w d z i w e miejsce. Kuchnię określiłabym najtrafniej śródziemnomorskim mix’em, w jak najbardziej pozytywnym tego zwrotu znaczeniu. Porcje duże a połączenia ciekawe i przemyślane. I muzyka odpowiednia :) 
Do tego - przesympatyczni właściciele, którzy włożyli w lokal kawał serca - i to jest widoczne. Szczerze polecam! 

Życzę powodzenia, dziękuję i pozdrawiam! <3 

(ps. załączam foto zmiecionych do czysta talerzy ;-)) )



piątek, 7 lipca 2017

Świeża, letnia sałatka z quinoa, szpinakiem i arbuzem (Fresh quinoa salad with spinach and watermelon)



Kolejna inspiracja na letnią sałatkę. 
Wystarczy dodać kawałek mięcha / ryby i mamy pełnowartościowy obiad. 

Polecam bardzo, jest przepyszna. Warto zaopatrzyć się w świeżą kolendrę w dużej ilości - to ona w połączeniu z arbuzem 'robi robotę' ;-) 
No i quinoa, którą uwielbiam! 

• • • 

Przepis ten przygotowałam  w ramach comiesięcznej rubryki kulinarnej dla .Mody na Zdrowie' - magazyn możecie znaleźć w wybranych aptekach.




Świeża sałatka z quinoa, szpinakiem i arbuzem. 
(porcja dla dwóch osób) 

2 garście świeżego szpinaku baby” 
100 g quinoa (komosy ryżowej)
1 dojrzałe awokado, pokrojone w półplasterki 
2 - 3 grube plastry arbuza, pokrojone w grubą kostkę
50 g sera typu feta
świeża kolendra, do posypania sałatki 
oliwa extra vergine 
sos balsamiczny 
sól i świeżo mielony pieprz, do smaku


Quinoę gotujemy w lekko osolonej wodzie, studzimy. 

W dużej misce starannie mieszamy ugotowaną komosę z liśćmi szpinaku, arbuzem, oliwą i odrobiną sosu balsamicznego. Wykładamy sałatkę na talerz do serwowania. 
Na wierzchu układamy pokrojone w półplastry dwie połówki awokado, posypujemy pokruszoną fetą i obficie - kolendrą. Oprószamy sałatkę świeżo mielonym pieprzem. 
Podajemy natychmiast. 


Smacznego! 




English version: 

Fresh quinoa salad with spinach and watermelon.
(serving for two)

2 handfuls of fresh "baby" spinach
100 g quinoa 
1 ripe avocado, cut into half and sliced
2-3 thick slices of watermelon, cut into thick cubes
50 g good quality feta cheese
fresh coriander, to sprinkle salad
extra virgin olive oil
balsamic dressing
salt and freshly ground pepper, to taste


Boil quinoa in slightly salted water.

In a large bowl, mix the cooked guinoa with spinach leaves, watermelon, olive oil and a little bit of balsamic sauce. Arrange a salad on a serving plate.
At the top, put the halves of avocads, sprinkle with crushed feta and fresh coriander.
Finish the salad with freshly ground pepper.
Serve immediately!

Enjoy!




środa, 21 czerwca 2017

Letnia sałatka ze szparagami, komosą ryżową i kurczakiem (Summer salad with asparagus, quinoa and chicken)




Póki można jeszcze dostać szparagi! <3 
Lekka sałatka z piersią z kurczaka, letnimi warzywami i komosą. 
Pyszności! 
Idealna 'do pudełka' na letnie dni ;-) 





Sałatka ze szparagami, komosą ryżową i kurczakiem
(porcja dla dwóch osób) 


100 g suchej quinoa (komosy ryżowej) 
pęczek zielonych szparagów
250 g pomidorków koktajlowych lub innych małych pomidorów (* tutaj kolorowe pomidorki paprykowe) 
duży pęczek koperku 
2 łyżki oliwy, do skropienia sałatki 
1 łyżka masła klarowanego 
2 piersi z kurczaka 
sól i świeżo mielony pieprz, do smaku 



Quinoe gotujemy w lekko osolonej wodzie (wody dwa razy tyle co komosy, gotujemy na małym ogniu, aż komosa całkowicie wchłonie wodę. Zostawiamy ugotowaną kaszę pod przykryciem). 

Kurczaka myjemy, osuszamy papierowym ręcznikiem. Każdą pierś przecinamy w poprzek (tak, żeby z każdej uzyskać dwa cieńsze filety), doprawiamy solą i pieprzem, ewentualnie ulubioną przyprawą / ziołami. Smażymy na złocisto na maśle klarowanym, ściągamy z patelni. 

Szparagi myjemy, odłamujemy zdrewniałe końce, kroimy na mniejsze kawałki. Podsmażamy na odrobinie masła klarowanego (spokojnie można zrobić to na patelni po kurczaku). 
Pomidorki kroimy na połówki. 
Koperek drobno siekamy. 

W misce mieszamy ugotowaną komosę z pomidorkami, szparagami, pomidorkami i większą częścią koperku. Przekładamy sałatkę na talerz / półmisek do serwowania. 
Na wierzchu rozkładamy pokrojone w plasterki filety z kurczaka, posypujemy całość pozostałym koperkiem i świeżo mielonym pieprzem, skrapiamy oliwą. 
Sałatka jest pyszna zarówno od razu po przyrządzeniu, na ciepło, jak i na zimno. 


Smacznego! 




środa, 24 maja 2017

Ciasto z owocami z białej fasoli (bez glutenu!) (White bean cake with seasonal fruits, no gluten!)



Kochani, 'jasna' wersja ciasta fasolowego, które już kiedyś Wam tutaj pokazywałam.
Cały czas jestem w ciężkim szoku że ciacho z f a s o l i może być TAKIE DOBRE! <3 
Chodzą mi po głowie maliny na górę i może kawałki białej czekolady do środka (?) - choć wtedy nie będzie już takie bez cukru ;-) 
Z gruszką albo z jabłkiem - też pyszne, wypróbowane. 

Polecam skosztować masę po zblendowaniu, może się okazać, że będzie dla Ciebie mało słodkie - dodaj wtedy troszkę więcej ksylitolu. 
Ma być pysznie! 


Polecam, bardzo b a r d z o ! 

•     •     • 


Ciasto z owocami z białej fasoli (bez glutenu i bez cukru!) 
(porcja na małą keksówkę o wymiarach 20 x 10 cm)


1 puszka białej fasoli (240 g po odsączeniu) 
1 duży banan
2 jajka 
60 g ksylitolu (lub erytrytolu); ewentualnie zwykły cukier, biały bądź brązowy
30 g (jedna miarka) odżywki białkowej (u mnie o smaku waniliowym); opcjonalnie
1 opakowanie cukru z prawdziwą wanilią
1 łyżeczka proszku do pieczenia


ulubione owoce sezonowe (na wierzch); tu, pokrojona w plasterki gruszka 
cynamon, do oprószenia wierzchu 

Wszystkie składniki na ciasto blendujemy na gładką masę. Wylewamy masę do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. 
Na wierzchu układamy owoce, oprószamy cynamonem. 

Pieczemy ok 35 - 40 minut w piekarniku nagrzanym do 180 st C. 

Studzimy całkowicie przed wyjęciem z blachy i pokrojeniem ciasta. 
Smacznego! 







czwartek, 11 maja 2017

Bakłażan i jajo. Czyli jajko sadzone zapiekane w bakłażanie (Sunny-side up egg in aubergine)



Taki d e s z c z o w y maj. 
Pamiętam, parę lat temu było podobnie. Pamiętam, jak pisałam o tej 'deszczowości' i pochmurności tutaj, na blogu.  I pamiętam d o k ł a d n i e (!), co wtedy czytałam. 

To ciekawe, jak z danymi wydarzeniami, wyjazdami, sytuacjami, kojarzą mi się książki, którymi w tym czasie się karmiłam (intelektualnie, of course ;) ). 

Ostatnio, Gran Canaria, i fantastyczny Grzędowicz z czterotomową sagą o Vuko (uwielbiam!). Poranna kawa, widok na barranco de Fataga, wokół przestrzeń, pustka i zapach pomarańczy. 
A potem, zawsze żal, że opowieść się kończy (już?! Naprawdę?! Jakim cudem tak szybko?...Chyba naprawdę jestem zbyt sentymentalna... Co więcej, zdarza mi się ‚obrazić’ na przeczytaną książkę hihi). 

Teraz, czekająca na mnie długo na półce FUTUR-RE. Straszna, niepokojąca wizja przyszłości. Chyba najgorsza, z jaką przyszło mi się spotkać. Może nie jest mistrzostwem literackim, ale jest to pozycja, która na pewno zostawi ślad. 

• • • 

A wracając do tematów k u l i n a r n y c h, łapcie wyjątkowo udany eksperyment! 
Jajo zapiekane w bakłażanie. Fajna opcja na urozmaicenie jajecznego śniadania czy lunchu. 
Ważne, żeby dobrze upiec bakłażana (musi być naprawdę miękki) i żeby żółtko pozostało płynne. 

Polecam! 




• • • 


Bakłażany zapiekane z jajkiem
(porcja dla jednej lub dwóch osób) 


1 mały lub średni bakłażan
sól i świeżo mielony pieprz, do smaku 
2 łyżeczki masła klarowanego 
1 mała papryczka pepperoncino (*opcjonalnie) 
2 jajka


Piekarnik nagrzewamy do 180 st. C 
Bakłażana przekrawamy wzdłuż na pół, nacinamy miąższ w kratkę i wydrążamy go (np. za pomocą dużej łyżki).
Smarujemy bakłażana łyżeczką masła, solimy, wkładamy do piekarnika. Pieczemy ok 20 min, powinien mieć ładnie przyrumienione krawędzie i być zupełnie miękki. 

W tym samym czasie, na drugiej łyżeczce masła podsmażamy miąższ wydrążony z bakłażana. Doprawiamy solą i pieprzem, ewentualnie dodajemy pepperoncino (lub inną ostrą przyprawę, jeśli chcemy / lubimy). 
Upieczone bakłażany wyciągamy z piekarnika, nadziewamy podsmażonym pikantnym miąższem, do każdej połówki wbijamy ostrożnie jajko. 

Wkładamy do piekarnika na kolejne 4 - 7 minut (musicie sprawdzać!), aż białko się zetnie a żółtko pozostanie płynne w środku. 

Podajemy od razu, gorące. 

Smacznego!

sobota, 15 kwietnia 2017

'Wielkanocna' sesja dla kawiarni 'Sweet Home Silesia', Katowice. I... Spokojnych Świąt!




Kochani! Dziś nie będę Wam wklejać jajek. Ani pisanek ani tym bardziej baranków.
W ramach wprowadzenia w klimat Wielkiej Nocy - kilka smacznych fotosów z sesji dla Sweet Home Silesia - pięknej kawiarni z jeszcze piękniejszymi mono deserami <3 (Jedną sesję pokazywałam Wam już tutaj - kilk). 
Taka świąteczna kolorowość i detal :) 

A teraz krótko i na temat - bo po tym poście na dwa dni nie zaglądam do komputera i życzę Wam tego samego - od serca. Odłóżcie telefony, tablety i facebooki, nie klikajcie, nie sprawdzajcie. Pobądźcie trochę z sobą. Quality time. Tego Wam życzę :-)) 

Pięknych Świąt! 

Wasza - Nat. 












środa, 12 kwietnia 2017

Wielkanocny pasztet z białej fasoli z jajem (Easter white beans pâté with egg).



Kolejna inspiracja która może zagościć na Waszym tegorocznym wielkanocnym stole :) 
Z cyklu 'jajo' dla 'Mody na Zdrowie'. 
Jeśli szukacie czegoś lekkiego, i naprawdę - z a s k a k u j ą c o (!) pysznego - polecam spróbować! 
U nas ten pasztecik był hitem, i z jajem czy bez, na pewno jest do powtórzenia. 

I cóż, wreszcie przepis dla tych, którzy nie jedzą mięsa - korzystajcie, bo takich przepisów tu w sumie niewiele ;-) 


• • •

* Tradycyjnie już, pozwolę sobie podać przybliżone makro: 
• waga całego pasztetu: ok 1260 g
• rozkład makroskładników w 100 g: 
168 kcal 
B: 5,3
W: 11,2
T: 10,63







Wielkanocny pasztet z białej fasoli z jajem
(na średnią keksówkę; 20 - max 30 cm x 11 cm) 


2 puszki białej fasoli, odsączone
2 duże cebule, grubo pokrojone
1 jabłko, obrane, pokrojone na kawałki 
1 łyżka masła klarowanego 
1 - 2 łyżeczki suszonego tymianku 
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej 
60 g płatków owsianych, zmielonych w malakserze na mąkę
100 g oleju roślinnego 
sól (sporo) i świeżo mielony pieprz, do smaku 
3 ugotowane na twardo jajka 


Na patelni, na maśle klarowanym, podsmażamy do miękkości cebulę i jabłko doprawione tymiankiem i solą (na małym ogniu, aż nabiorą delikatnie złotego koloru).

W dużej misce miksujemy do gładkości fasolę, podsmażoną cebulę, olej i mąkę owsianą, doprawiamy do smaku solą, gałką muszkatołową (możecie oczywiście popróbować własnych kombinacji smakowych, ale w tej formie pasztet jest naprawdę pyszny). 

Piekarnik nagrzewamy do 180 st C 

Połowę masy przekładamy do wyłożonej papierem do pieczenia keksówki, układamy jajka lekko je wciskając, zakrywamy drugą połową pasztetu. Wyrównujemy wierzch. 

Pieczemy ok 45 - 50 min. 
Przed przekrojeniem zupełnie studzimy - pasztet jest bardzo delikatny. 


Smacznego! 



środa, 5 kwietnia 2017

Jajka faszerowane pieczarkami. Na Wielkanoc. (Eggs stuffed with mushrooms. Perfect for Easter.)



Temat przewodni: j a j o :) 
I robiłam te jaja w jeden dzień, bo zapomniałam ze luty taki krótki ;-) hihi, a deadline do końca miesiąca :D Mistrz! 
I to w dzień tuż po powrocie z całkiem długiego urlopu, wiecie jak to po urlopie - t o t a l n i e odklejona od rzeczywistości i półprzytomna. 
Ale jest! I mam już te wielkanocne jaja, ze tak powiem, za sobą ! ;-) 

Jeszcze coś z tego jajecznego cyklu na pewno się tutaj pojawi. 
A realizacja oczywiście, dla 'Mody na Zdrowie'. 

Tymczasem! Wiosna w pełni! Sezon parapetowy w pełni, czyt. ja z laptopem na kolanach + koty razem ze mną - cały ten majdan na j e d n y m parapecie. Tank's God(!) za szerokie parapety w kamienicach! <3 U w i e l b i a m! 
Także jakby ktoś się dziwił, żem taka opalona... To już wiecie :) 

• • • 

PS.
A swoją drogą, może macie Kochani jakieś fajne przepisy na faszerowane wielkanocne jaja? 
Podzielicie się w komentarzach? Będę wdzięczna! 


• • • 




Jajka faszerowane z pieczarkami (na Wielkanoc i nie tylko!) 
(porcja dla dwóch osób) 


4 jajka, ugotowane na tardo 
1 łyżka majonezu 
1 łyżka jogurtu greckiego 
4 duże pieczarki, drobniutko posiekane 
1 łyżka masła klarowanego
sól i świeżo mielony pieprz, do smaku 

szczypiorek, posiekany, do posypania


Jajka przekrawamy na pól, ostrożnie wyjmujemy żółtka. W miseczce zgniatamy żółtka widelcem z dodatkiem majonezu i jogurtu greckiego. 
Pieczarki podsmażamy na maśle klarowanym. 
Łączymy masę z żółtek z pieczarkami, doprawiamy do smaku. Do każdej połówki białka wkładamy łyżką solidną porcję nadzienia.
Posypujemy świeżym szczypiorkiem (możecie też posypać jajka np. natką pietruszki, koperkiem czy posiekaną rzeżuchą). 


Smacznego! 



środa, 22 marca 2017

Wysokobiałkowe placuszki twarogowe (High protein pancakes)



Tak jak obiecałam - biorę się za bloga! 
Na pierwszy ogień idą wysokobiałkowe placki twarogowe. Są pyszne i super łatwe do zrobienia - po prostu miksujemy na gładko wszystkie składniki - jak na sernik, a następnie wylewamy łyżką porcje ciasta na mocno rozgrzaną patelnię. 

Czekam na sezon owocowy żeby zjeść ja z malinami... (!) 
Bardzo polecam ! 

(I  u w a g a  uwaga! Na końcu przepisu podaję rozkład makro i kaloryczność - zarówno samych placów jak i dokładnie tej porcji, która jest na zdjęciu - z sosem i masłem orzechowym.)



Wysokobiałkowe placuszki twarogowe 
(porcja dla jednej (!) - naprawdę dużo! ; tudzież dwóch osób) 


250 g twarogu półtłustego 
3 jaja M
15 g odżywki białkowej (u mnie waniliowa) 
15 g budyniu waniliowego bez cukru 
10 g ksylitolu lub erytrytolu (można więcej jeśli lubicie słodko) 
3 g (1/2 łyżeczki) proszku do pieczenia 
5 g oleju kokosowego, do natłuszczenia patelni 

proponowana polewa: 
1 (70 g) mały banan 
sok z cytryny, do smaku 
35 g mleka kokosowego

15 g masła orzechowego (opcjonalnie) 
cynamon (do posypania)


W dużej misce miksujemy na gładką masę wszystkie składniki na placuszki (najwygodniej ręczną 'żyrafą'). 
Mocno rozgrzewamy nieprzywierającą patelnię (używam płaskiej patelni do naleśników), rozprowadzamy na patelni odrobinę oleju kokosowego. Łyżką nakładamy porcje placuszków (1 duża łyżka = 1 placek - ciasto delikatnie rozleje się po patelni). Smażymy na złoto-brązowo, po czym odwracamy szpatułką placuszki i smażymy jeszcze chwilkę (dosłownie 30 - 40 sek. z drugiej strony). 

Placuszki pięknie trzymają kształt i mają super konsystencję - małych serniczków :) 
Układamy placki w stosik tudzież jak tam lubicie. 

Polewamy dowolnym sosem (np. zmiksowane maliny; truskawki itd). Na zdjęciu sos z banana, mleka kokosowego i odrobiny soku z cytryny na przełamanie smaku. Dołożyłam też łyżeczkę (15 g ) masła orzechowego :-) 
Smacznego! 

* * * Rozkład makroskładników dla DOKŁADNIE TYCH PLACUSZKÓW 
(cała porcja, z sosem i masłem orzechowym): 
968 kcal 
Białko: 78
Węglowodany: 40
Tłuszcze: 46

* * * Rozkład makroskładników dla SAMYCH PLACUSZKÓW 
(bez sosu i bez masła orzechowego) 
745 kcal 
Białko: 74
Węglowodany: 22
Tłuszcze: 31






poniedziałek, 20 marca 2017

N i e k u l i n a r n i e. OSOBIŚCIE. TO JUŻ 6 (!) LAT. I 'REBEL SKIN', czyli moje nowe 'dziecko' :)


Hello! To R O C Z N I C A ! 

Kochani! Jak i znów przegapiłam rocznicę bloga hihi, która to już?! 
SZÓSTA?! :D 
Cóż, to co tutaj pokazuję, żyje i rozwija się wraz z nami, wraz ze mną. Jeszcze kilka lat wstecz, blog aż kipiał od kuchni włoskiej i ciast drożdżowych, które szczerze uwielbiałam - a i one chyba lubiły mnie bo rosły ładnie i zawsze wychodziły :) No i jak pachniały!... 
Teraz od dłuższego już czasu wchodzę głębiej i głębiej w dietetykę i ... moje poglądy na jedzenie, delikatnie rzecz biorąc, MOCNO ewaluowały. Jem zdrowo, prosto i maksymalnie odżywczo i naprawdę obiecuję, że te przepisy, te które sama stosuję na co dzień, znajdą się w końcu tutaj - w pięknej oprawie fotograficznej. O b i e c u j ę. Tylko potrzebuje znów na to ciut więcej czasu. 
Będą wypieki bez pszenicy, opcje śniadaniowe (naleśniki, placuszki), posiłki które można zrobić naprawdę w 15 min ( w tej kwestii nic się u mnie od czasów 'kuchni włoskiej' nie zmieniło) i zapakować do pudełka. 
Zabiorę się, jeszcze tej wiosny :) 

R e a l i z a c j e.

Wciąż robię zdjęcia dla 'Mody na Zdrowie' i mimo że nie mam ze strony redakcji takich obostrzeń - są to zawsze rzeczy które jem i polecam do jedzenia moim klientkom. Jestem tu ze sobą całkowicie szczera. Wszystko co gotuję w domu - jest zgodne z zasadami, które przekazuję. Gazetkę możecie sobie nabyć w aptekach, ale staram się też wrzucać co wartościowsze rzeczy na bloga. 
Zdarzają się też sesje w y j a z d o w e - jak sesje produktowe w piekarni czy w restauracjach - i takie realizacje także Wam pokazuję - to przeca fotografia kulinarna jest ;-) Co nie znaczy, że to zjadam! :) 

Jakiś czas temu postarałam się zaktualizować zakładkę 'WSPÓŁPRACA' gdzie wypisane są moje realizacje. 
Foty z sesji znajdziecie też na blogu wpisując w wewnętrzną wyszukiwarkę 'sesja' - tyle wystarczy. 

PODRÓŻE.

Nazwa bloga zobowiązuje, co? :) 
Hihi w tej kwestii wiele się nie zmieniło, dalej jeżdżę i dalej kosztuję na wyjazdach. Uwielbiam to! Co prawda teraz z niejakimi obostrzeniami, ale przyznaję że na wakacjach trochę 'luzuję' i czasem coś średnio legalnego wpadnie. Bo jak tu choć raz nie zjeść baklavy będąc w Grecji?! Pizzy we Włoszech. Na to sobie pozwalam. 
Dbam i aktualizuję zakładkę 'PODRÓŻE', także jeśli tylko macie ochotę - oglądajcie! 
Teraz siedzę i obrabiam foty z Gran Canarii z lutego - jak ogarnę to tez wrzucę :) 

REBEL SKIN. artistic sportswear.

I wreszcie! 
Mimo, że fest niekulinarnie, bardzo bardzo chce Wam pokazać nad czym ostatnie miesiące z P. ciężko pracowaliśmy. 
WŁASNY BRAND ODZIEŻOWY :) 
Zaskoczeni? :-) 
Pomysł przyszedł sobie na wyjeździe, wiecie jak jest, chill out i czerwone wino. Dużo pracuję jako trener i instruktor fitness, i bardzo często klientki pytały gdzie kupuję legginsy. I poszło. Pomyślałam, czemu mam ciągle polecać 'obcych', może warto zrobić 'swoje'! I się zaczęło. Długa historia, jak jesteście ciekawi odsyłam do naszej pięknej strony, która już śmiga, do zakładki 'o nas' to sobie poczytajcie :) Tutaj - klik ----> link. 
W każdym razie! REBEL SKIN już jest, z czego jestem naprawdę bardzo bardzo dumna! Szyjemy w Polsce, z rodzimych dzianin funkcyjnych i a nasze legginsy są projektowane przez fantastycznych polskich artystów. Naprawdę piękna sprawa, zrobić coś od zera i widzieć efekty :) 

Jako, że jest mi to wszystko bardzo bliskie, szczerze zapraszam do polubienia i choć obczajenia. Dodaję, ze wszystko, łącznie z fotami (a jak!) i stroną internetową (a jakże!) zrobiliśmy zupełnie sami :D Da się? No  w s z y s t k o  się da! 

I konkrety poniżej: 

www.rebelskin.pl 


I kilka fotosów, na zajawkę ;) 
Więcej - na stronie i na fb.
















wtorek, 14 marca 2017

Słodko - pikantne tajskie skrzydełka z kurczaka (Sweet and spicy thai chicken wings)




Kochani, po dłuższym okresie milczenia - wrzucam skrzydełka :) 
Jedne z moich ulubionych - słodko - ostre - super 'sticky', i totalnie rozpadające się. Cudo! 

Tak, to jeden z tych przepisów o których wspominałam w kontekście krewetek ;) tutaj - klik. 


Po powrocie z Kanarów czekam na wiosnę. 
Pochowałam zimowe rzeczy i trochę zimno z rana ;) 
Czekam. 


Zróbcie te skrzydła! 
Przetestowane na urodzinach P. i jednoznacznie zrobiły furrorę :) 


• • • 


Słodko - pikantne tajskie skrzydełka z kurczaka
(porcja dla dwóch - czterech osób) 


1 1/2 kg skrzydełek z kurczaka 
sól morska, do smaku 

1/2 szklanki tajskiego sosu słodko - pikantnego 
6 łyżek sosu sojowego 
3 łyżki tajskiego sosu rybnego
3 łyżki cukru kokosowego ‚House of Asia’ 
2 łyżki żółtej pasty Curry ‚House of Asia’ 
2 - 3 łyżki soku z limonki 
4 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę 

świeża kolendra, do podana 
zielona część cebuli dymki, posiekana, do podania 
biały sezam, do posypania


Nagrzewamy piekarnik do 160 st C. 

W miseczce łączymy wszystkie składniki na glazurę: sos słodko kwaśny, sojowy i rybny, cukier kokosowy, pastę Curry, sok z limonki i czosnek. 

Skrzydełka myjemy i osuszamy papierowym ręcznikiem. Odcinamy końcówkę i przepoławiamy każde skrzydełko. Przekładamy mięso do dużego naczynia żaroodpornego, zalewamy przygotowaną glazurą. 
Wstawiamy do nagrzanego piekarnika, pieczemy przez 2,5 - 3h (aż skrzydełka będą pięknie skarmelizowane i ‚lepkie’ od glazury; dużo zależy od piekarnika, jeśli rumienią się za szybko - w początkowej fazie pieczenia przykryj je folią; jeśli za wolno - podkręć temperaturę piekarnika na ostatnie 30 min. do 180 - 190 st C.) 

Gotowe skrzydełka podajemy oprószone białym sezamem, posiekaną kolendrą i szczypiorem. Mięso odchodzi od kości i rozpływa się w ustach... 

Polecam! <3 

Smacznego!

wtorek, 17 stycznia 2017

Ciasto mandarynkowe (bez pszenicy i bez cukru rafinowanego)




Kochani! Kolejna opcja na 'zdrowe' ciacho ;-) 
Bez mąki pszennej i bez cukru (jeśli nie martwice się takimi drobiazgami, można of course użyć klasycznej mąki i cukru). 
Tutaj na mące kokosowej + migdałowej, ale w planach mam zamiar poeksperymentować z innymi - ciasto jest smaczne, ale mocno zbite (przez kokosa). 
W razie czego, jak wyjdzie mi coś jeszcze lepszego - zaktualizuję tego posta i dopiszę wersję II ;D 
Co Wy na to?? 


:) 

Smacznego! 


•            •             • 


Ciasto mandarynkowe (bez pszenicy i bez cukru rafinowanego) 
(porcja na tortownicę o średnicy 20 cm) 


400 g mandarynek (ok 4 średnie sztuki) 
6 jajek
120 g ksylitolu (lub inne słodzidło: cukier kokosowy nierafinowany / erytrol / stewia)
100 g mąki migdałowej (można zmiksować na mąkę paczkę migdałów) 
80 g mąki kokosowej
1 łyżeczka sody oczyszczonej 
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia 


Mandarynki w całość wkładamy do garnka z gorącą wodą, gotujemy ok 1h - aż będą zupełnie miękkie. Ugotowane, studzimy, przekrawamy na pół, wyciągamy ewentualne pestki. Blendujmey mandarynki na gładką masę. 

W dużej misce ucieramy mikserem jaja z cukrem - ok 5 - 6 minut, aż masa będzie jasna i puszysta. 
Dodajemy puree mandarynkowe, mąkę kokosową i migdałową, proszek do pieczenia i sodę. Całość mieszamy delikatnie drewnianą łyżką - aż do połączenia się składników. 

Piekarnik nagrzewamy do 180 st C. 

Blachę (u mnie okrągła tortownica o średnicy 20 cm) smarujemy masłem klarowanym lub olejem kokosowym. Wykładamy ciasto do tortownicy (będzie dość gęste), wyrównujemy wierzch. 
Pieczemy ok 35 - 45 min (bez termoobiegu) - aż góra będzie ścięta i ładnie zarumieniona. 

Przed pokrojeniem - całkowicie studzimy. 


Smacznego! 



WARTOŚCI ODŻYWCZE 
(PRZYBLIŻONE) 
1 porcja = ok 120 g (1/8 ciasta) 
w porcji: 310 kcal 
B: 11,18
W: 31,97
T: 13,56