21.11.2014

Trattoria La Siciliana. V Tydzień Restauracji.



‚Tydzień Restauracji’ organizowany przez ogólnopolski portal Groupon trwa! Oferty na terenie Katowic i innych miast na Śląsku możecie przejrzeć sobie tutaj
A ja … korzystam dalej! Drugim miejscem, do którego postanowiliśmy się wybrać jest maleńka Trattoria la Siciliana - knajpka w samym centrum Katowic prowadzona przez rodzinę z Palermo. 
Niewielki lokal położony jest w bramie przy 3 maja, łatwo trafić gdy wiemy czego szukać :) 

Miejsce jest a u t e n t y c z n e - co to tego nie mam żadnych wątpliwości. Ogromny plus za odwagę dla właścicieli! Przenieść prawdziwą, malutką, bardzo zwyczajną (w pozytywnym tego słowa sensie) trattorię do polskiej rzeczywistości - super! Naprawdę bezcenne i to faktycznie udało się świetnie. 
Przemawia też do mnie ‚domowy’ charakter lokalu, małe, włoskie menu, kredowa tablica z daniem dnia i niewymuszony luz całego przedsięwzięcia. 
To, co zdecydowanie (bardzo) mi przeszkadzało to muzyka…(!) rozumiem że to kwestia indywidualna, każdy lubi co lubi, ale po czterech godzinach pracy w klubie fitness nie chcę słuchać do obiadu identycznej, dosłownie(!), tej samej muzyki… Pomogło by chociażby włoskie radio. Cokolwiek innego. 

Przechodząc do sedna. J e d z e n i e. 
Groupon który ze sobą przytargaliśmy obejmował tzw zestaw 3:

  • tagliere palermitano – przystawka palermitańska – smażona w głębokim oleju przystawka z mąki z ciecierzycy i przypraw, 2 rodzaje bruschetty, sery sycylijskie (org.), oliwki (org.)
  • polpette di tonno e gamberi – pulpeciki z tuńczyka podawane z krewetkami na sałatce przesmażanej na patelni (specjalność szefowej kuchni)
  • cannolo – rurki wypełnione riccotą i czekoladą (słynny sycylijski deser)


Cena na kuponie 101,99 PLN zamiast 170 PLN. 
Szczerze mówiąc uważam, że to trochę dużo, biorąc pod uwagę, że za taką cenę spokojnie zjeść możemy w restauracjach z ‚wyższej półki’ …

Ale! Jedzenie jest naprawdę p y s z n e, a porcje o g r o m n e! Przy naszych naprawdę dużych
możliwościach nie byliśmy w stanie dojeść wszystkiego :-)

Przystawka, pięknie podana na drewnianej desce. Pyszne sery i oliwki, genialnie zrobiony bakłażan na bruschettcie, świeża prosciutto crudo. Same jednak grzaneczki w mojej porcji ciut przypalone. 




Danie główne - porcja gigant! Cztery klopsiki z tuńczyka i smażone na głębokim oleju krewetki. Dobrze zrobione i doprawione, pulpeciki miękkie i lekko słodkawe (rodzynki?), krewetki tak chrupkie że spokojnie można było zjeść je w całości. Wszystko to na sałacie z  patelni z dużą ilością oliwy - co mnie, masło- i oliwo-żercy absolutnie nie przeszkadzało ;-) Do maczania pyszny, lekko kwaśno ziołowy sos. Idealny. 
Nie będę oceniać estetyki podania, jako że to z założenia Trattoria a nie Ristorante. Więc m o ż n a  i się broni. Przechodzą więc (mimo mej awersji do koloru czerwonego) czerwone serwetki i plecione czerwone podstawki, przechodzi plastikowa łyżeczka wetknięta w sosik :-) Jest street food’owo, tam można. 
Przydałyby się tylko dodatkowe serwetki na stolikach.. tu ewidentnie towar deficytowy a nad wyraz przydatny kiedy oliwa ścieka po brodzie :)






Deser, bardzo ciekawy. Rurka, chyba smażona na głębokim oleju, z nadzieniem na bazie ricotty. I kawałeczki czekolady. Smaczne. Choć ciężkie jak na deser po tak obfitym posiłku, sama szukałabym czegoś znacznie lżejszego. 





Cóż, miejsce niewątpliwie ciekawe, i przyznam, że patrząc na menu mam ochotę przetestować coś więcej. Kuszą pasty i arancini. Kuszą wina. 

Weźcie proszę pod uwagę, że nie lubię pisać  i d e a l n i e  pochlebnych recenzji ;) i w niektórych kwestiach lubię się czepiać. Jedzenie było bardzo smaczne, obsługa uśmiechnięta i przesympatyczna i mogę zdecydowanie Trattorię polecać. 

Dziękuję i pozdrawiam!



'Trattoria La Siciliana'
ul. 3 maja 23 (w bramie, lokal na pierwszym piętrze!)
Katowice


18.11.2014

'Cherry Restaurant & Cafe'. V Tydzień Restaurcji.



Grouponowski ‚Tydzień Restauracji doczekał się już V (!) edycji. Założeniem Tygodnia Restauracji jest tworzenie i umacnianie w Polsce kultury jedzenia poza domem, do wychodzenia i korzystania z ofert lokalnych gastronomii. A ponoć wciąż jesteśmy tu, w stosunku do innych europejskich krajów, bardzo na bakier. 
Pozytywem jest, że popularność przedsięwzięcia rośnie i rośnie, do tego stopnia, że potrwa on tym razem... dwa tygodnie (od 17.11 do 30.11)! :) Dobrze, niech trwa, bo akcja jest naprawdę fajna. 

Tradycyjnie już, przyłączyłam się z przyjemnością i ja. 

Na pierwszy rzut poszła „Cherry Restaurant & Cafe” w Katowicach. Knajpka w samym centrum miasta, aż dziw bierze, że nigdy dotąd o niej nie słyszałam. 
Na obiad wybraliśmy się w czwartek wieczorem i poza dwoma paniami siedzącymi przy kawie / herbacie, byliśmy w lokalu jedynymi gośćmi. Pierwsze wrażenie? Wnętrze z naprawdę dużym potencjałem, urządzone ... zupełnie bez pomysłu. Niby elegancko, niby wszystko na swoim miejscu, ładna duża witryna, czysto i schludnie. Ale! Fatalne światło i sztuczne kwiatki na ścianach bardzo psują atmosferę. A naprawdę niewiele zmian potrzeba żeby Cherry obroniło się jako porządna restauracja, zwłaszcza że w kwestii jedzenia przyjemnie zaskakuje...  Ale o tym zaraz. 








Obsługa super - tu ogromny plus i serdeczne pozdrowienia dla Pani która nas obsługiwała. :-) Dużo uśmiechu, swobodny i nienarzucający się styl bycia, aż przyjemnie było porozmawiać. 
W oczekiwaniu na jedzenie zamówiliśmy americano grande, cena przyzwoita, kawa ładnie podana i bardzo smaczna; oraz duży dzban lemoniady (10 PLN), pysznej, zimnej, z masą świeżych limonek i syropem z passiflory, który nadzwyczaj dobrze do całości pasował. 

Dostaliśmy również fajną przystawkę na przysłowiowy 'ząb' - świeże, gorące, chrupiące bułeczki z cytrynowo ziołową oliwą. 





Nasz grouponowy kuponik obejmował 3 daniowe menu, do wyboru:

Przystawka lub zupa: 
  • Capresse - plastry soczystych pomidorów przekładane mozzarellą i świeżą bazylią
  • Quiche na pikantnej salsie z sałatą
  • Francuska zupa cebulowa z tymiankiem i zapiekaną grzanką z serem
  • Krem pomidorowy z ziołowymi grzankami i świeżą bazylią 
Danie główne:
  • Stek z dorsza w sosie miodowo-musztardowym z ziemniaczkami po prowansalsku i sałatką z soczystych pomidorów
  • Fileciki z polędwiczki wieprzowej w sosie szałwiowym z kluseczkami gnocchi i fasolką szparagową
  • Faszerowana pierś z kurczaka z grzybami portobello z pieczonymi ziemniaczkami i bukietem sałat
  • Roladki z indyka podawane na sosie wytrawnym z ryżem i bukietem warzyw
  • Diabelskie żeberka w sosie własnym z dodatkiem imbiru, pieczonymi ziemniaczkami i włoską kapustą
  • Gnocchi z kurczakiem i świeżym szpinakiem
  • Spaghetti bolognese
  • Sałatka z grillowanym kurczakiem i grzankami 
Deser:
  • Tarta tatin z gałką lodów waniliowych
  • Lemon posset podany z gorącymi wiśniami


Atrakcyjna cena 79,99 PLN zamiast 158 PLN. 


Wybór naprawdę duży (czy nie za duży?) i ciężko było mi zdecydować... Ostatecznie wybraliśmy po jednej pozycji, każde z nas inną, tak żeby skosztować jak najwięcej opcji. 


W ramach przystawki zdecydowałam się na francuską zupę cebulową. Gorąca, naprawdę dobrze dosmaczona treściwa zupa z chrupiącymi serowymi grzankami. Nie musiałam nic doprawiać, co zawsze jest dla mnie dużym plusem - wnioskuję, że szef kuchni wie co robi. Porcja dość duża, spokojnie zaspakaja pierwszy głód ( a nawet więcej ;) ). P. zamówił quiche na pikantnej salsie - też niczego sobie, fajne połączenie serów, chrupkiego ciasta i paprykowej salsy. 








Danie główne. Tu miałam jeszcze większy problem, wszystkie pozycje wyjątkowo ‚w moim stylu’ i każda zdawała się do mnie przemawiać... Po dłuższym zastanowieniu wybór padł na fileciki z polędwiczki wieprzowej w sosie szałwiowym z kluseczkami gnocchi i fasolką szparagową. 
I tu odpłynęłam, danie było p r z e p y s z n e . 
Mięso, idealnie zrobione, zupełnie nie ‚overcooked’ jak to polacy często mają w zwyczaju, podając mięso szare i twarde jak podeszwa. Nie. Tu polędwiczka była delikatna, miękka i soczysta, z odpowiednią (znów) ilością soli i przypraw. Gnocchi rozpływające się w ustach, a jednocześnie ładnie trzymające kształt; fasolka miękka i smaczna i sos który idealnie łączył wszystkie elementy na talerzu. 
Jadłam z niekłamaną przyjemnością, i nawet sztuczny bluszczyk dyndający na ścianie tuż obok, przestał (tak bardzo) koleć w oczy. 
Skosztowałam też dania od P. - faszerowanej piersi z kurczaka z grzybami portobello z pieczonymi ziemniaczkami i bukietem sałat; i przyznać muszę że równie smaczne. Chrupiące ziemniaki, i delikatna, wciąż soczysta pierś z dużą ilością grzybowego (portobello - nie znałam tych grzybów wcześniej!) nadzienia. 






Wspomnę jeszcze że wszystkie dania były adekwatnych rozmiarów, podane na ładnej, nowoczesnej białej zastawie. Apetycznie i z klasą, do estetyki jedzenia nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. 

Deser już ledwo zmieściliśmy, ale znów, oba podane dania zupełnie mnie urzekły. I do teraz nie umiem zdecydować, który z deserów bardziej mi smakował :)
Ciepła tarte tatin z gałką lodów waniliowym - dobrze zrobiona klasyka; i lemon posset - kwaśno słodki krem cytrynowy przełamany wiśniami, ah! Cóż lepszego dla miłośniczki lemon curd, który jestem w stanie wyjadać całymi łyżkami...? 





Realnie było p y s z n i e. I jak to się mówi ‚dobre jedzenie zawsze się broni’. Jestem bardzo, bardzo pozytywnie zaskoczona jakością, smakiem i estetyką przygotowanych dań - każdego jednego z nich! I z chęcią skosztowałabym innych. 
Z ciekawości zajrzałam też do menu, ceny, powiedziałabym w miarę przyzwoite choć na pewno nie niskie, większość dań głównych w okolicach 30 PLN. 

Życzę więc Cherry wielu zadowolonych klientów i wszystkiego dobrego. Wrócę na pewno. 
Pozdrawiam i polecam! 


CHERRY Restaurant & Cafe
ul. Dyrekcyjna 3 
Katowice
Tel.: 781 373 000


16.11.2014

Kulinarne Podróże Electrolux. Kuchnia Wenezuelska. Quesillo.


Kolejna odsłona Kulinarnych Podróży Electrolux.
Dziś Kuchnia wenezuelska.
Tym razem, słodko.

Po przepis na quesillo - pyszny wenezuelski flan z prawdziwą wanilią, zapraszam tutaj
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...