poniedziałek, 14 listopada 2011

Platanos con queso. Czyli grillowane banany z serem.



Przypieczone na grillu chrupkie banany. Te dobrze nam znane, słodkie, żółte, duże.
Chrupiące z zewnątrz, gorące, miękkie w środku.
Wystarczy łyżka żeby rozciąć banana wzdłuż, nałożyć do środka ser. Biały,tardy, stary na tarce ser, lekko trzeszczący w zębach.
I grillować jeszcze chwilkę, aż ser zmięknie. 


I zajadać się. Z uśmiechem.
To jedno z tych uliczych dań, które na pewno powtórzę w Polsce, przy pierwszym wiosennym grillu (tak... to jeszcze tyle czasu...).
I Wam również polecam, połączenie jest idealne :)


Ściskam! 
Nat.





15 komentarzy:

  1. ALe to na pewno te "nasze", żołte? Bo w Wenezueli platanos, to te twarde, ktorych nie je sie na surowo, za to daja sie swietnie obrabiac termicznie i nie rozpadaja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyglądają po prostu wspaniale :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, te banany to akurat miękkie żółte banany :) Te platanos o których mówisz też są tu w dużej ilości, smażą je na chifles (takie chipsy), albo zgniatają i na głęboki olej jako patacones - najpopularniejszy dodatek do obiadu :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ zaskakujący przepis! Coś takiego - nigdy nie słyszałam! Ogromnie mnie zaintrygowałaś!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. skoro tak zachwalasz trzeba będzie spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo smakowicie wyglądają te banany:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie tylko piękne zdjęcie, ale dla miłośnika bananów to niezłą gradka!Czy te banany są obrane?

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja banany piekłam zawsze w skórce a po przekrojeniu skórki polewałam konfitura wiśniową... pyszne...
    Twoja wersja pozostaje do wypróbowania na przyszły grillowy rok.

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo ciekawe połączenie!:)

    OdpowiedzUsuń
  10. plantany to nie banany, choc z tej samej rodziny

    OdpowiedzUsuń
  11. Platany inaczej zachowują się w kuchni. Pyszne jest również puree z platanów

    OdpowiedzUsuń
  12. To jest jedno z moich marzeń - jeść banany inne niż nasze w miejscu, gdzie są czymś powszednim. A tą świnkę, to mi smutno:) Ale w sumie sama zjadam inną, polską plus różny drób. Trudno spojrzeć zwierzynie w ryj:)

    Jako, że jesteś obserwatorką/obserwatorem mojego bloga zapraszam (ośmielam się!) teraz także na stronę facebookową.
    http://www.facebook.com/mowiaweki


    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam za odwiedziny i feedback w postaci komentarzy :) Pozdrawiam i zapraszam ponownie!