Wczoraj wróciłam z Majorki. Dziesięć dni tak pełnych wrażeń, że naprawdę nie wiem kiedy to minęło... Wróciłam zakochana w wyspie. Dziesięć dni spędzonych na wspinaniu, odkrywaniu maleńkich dzikich zatoczek, gubieniu się w uliczkach starych miast.
Północną część wyspy poznaliśmy naprawdę dogłębnie, spodziewajcie się dość obszernej fotorelacji aspirującej wręcz do formy mini - przewodnika :)
To za chwilę. To jak przekopię się przez wirtualne stosy zdjęć a P. ogarnie filmiki, które tam nagrywaliśmy.
Pewnie jeszcze przez jakiś czas będę chodzić z głową w chmurach. I na pewno tam wrócimy, kto wie czy nie dłużej...
Tymczasem w domu dwa stęsknione kotemy.
I stosy zaległej roboty.
S t a r a m się ogarnąć kwestię systematycznie. Rzecz po rzeczy, jedna po drugiej.
W ramach więc zaległego ogarniania.
Kulinarne Podróże Electrolux i hummus, a jakże!
Dwa lata temu, w Izraelu, wraz z falafelami, była to podstawa naszego żywienia. Jest do dostania naprawdę wszędzie. I jest pyszny.
Po PRZEPIS zapraszam na stronę Electroluxa - KLIK.
Do rychłego 'przeczytania'!






