środa, 21 maja 2014

Bouillabaisse. Francuska zupa rybna.



Et voilà! C'est la France! :)

Razem z tripsta.pl kontynuujemy fantastyczną kulinarną podróż po krajach europy. 
Po kuchni greckiej przenosimy się do stolicy dobrego smaku - tak tak, tym razem na talerzu ląduje Francja
//Ja tymczasem już w piątek wybywam na Kretę - po powrocie na pewno zdam kulinarną i poza-kulinarną relację, pojawi się też więcej przepisów kuchni francuskiej :) //

Szczerze mówiąc kuchni  f r a n c u s k i e j  obawiałam się najbardziej. 
Nie czuję się mocna w tym temacie, może jeszcze przyjdzie czas na oswojenie, może to j u ż , teraz właśnie jest ten czas. 
Jako dziecko bywałam z rodzicami w Belgii, bywaliśmy też we Francji i mam dziwne wspomnienia iż niejednokrotnie sprofanowałam tamtejsze podejście do jedzenia, uparcie domagając się frytek z niezastąpionych ketchupem. Ach, czegóż można się spodziewać po sześciolatce..? W tym samym jednak czasie, moja belgijska przyszywana kuzynka, zajadała się pleśniowymi serami i popijała wino z wodą do obiadu. 
Kwestia kultury... 

Finezja, przepiórki i ogromne ilości masła. (Które uwielbiam!)
'Masło, masło masło!', mówiła Meryl Streep jako Julia Child, i tak właśnie jak w filmie 'Julie i Julia' ja spostrzegam kuchnię francuską. 
Masło będzie więc kolejnym razem, a na pierwszy ognień idzie danie, które znam i uwielbiam. 
Za prostotę (mówiłam coś wcześniej o finezji..? :| ) i niesamowite bogactwo smaku. 

Zupa bouillabaisse. 
Ze swoją portową historią. Marsylia. Zapach morza i ryb. 
Wieki gar gotującej się zupy, z czego się da, z resztek z morza. 
Zupa dla biedaków. 

Z czasem awansowała i weszła na salony. 
Zaczęto dodawać szafran i białe wino. Taką znamy.

Polecam. 






Bouillabaisse.
/porcja dla 2 - 4 osób/


ok 1 - 1,5 litra wody
ok. 1 kg ryb morskich np łosoś i dorsz (śmiało można użyć też innych)
250 g krewetek (najlepiej w całości, z pancerzykami)
inne, dowolne owoce morza np mule, kalmary, ośmiorniczki* 
(*użyłam mieszanki owoców morza)

*

4 - 5 łyżek oliwy z oliwek
1 duża cebula
1 marchewka
1 korzeń pietruszki
mały kawałek pora
kawałek selera
gałązka świeżego rozmarynu
5 ząbków czosnku
400 g pomidorów z puszki ( w sezonie 0,5 kg świeżych)
szczypta szafranu
1/2 szklanki białego wytrawnego wina
1 łyżka soku z cytryny
sól i świeżo mielony pieprz

*

świeża natka pietruszki, posiekana, do podania
świeżo mielony pieprz (u mnie kolorowy


Przygotowujemy warzywa na wywar - obieramy se skóry, kroimy na mniejsze kawałki (cebulę w pióra, marchew, pietruszkę w plastry, seler w grubą kostkę, ząbki czosnku przekrawamy na pół). 

Przygotowujemy ryby i owoce morza.
Łososia i gorsza obieramy ze skóry i ości (jeśli mamy całą rybę - filetujemy). Mięso kroimy w grubą kostkę, skrapiamy sokiem z cytryny. Skóry i kości odkładamy na wywar. 
Krewetki myjemy, oczyszczamy. Najlepiej zacząć od ukręcenia główki, następnie zaczynając od wewnętrznej strony ściągamy pancerzyk. Na koniec, nacinając ostrym nożem grzbiet krewetki, wyciągamy czarną żyłkę. Pancerzyki i głowy odkładamy na wywar. 

Przygotowujemy pozostałe owoce morza - moją mieszankę owoców morza podsmażyłam chwilkę na łyżce oliwy, dosoliłam do smaku. 

W dużym garnku rozgrzewamy oliwę. 
Wrzucamy cebulę, gdy się zeszkli dodajemy czosnek. Smażymy ok 2 - 3 min aż cebula i czosnek nabiorą lekko złotego koloru. Dodajemy pozostałe warzywa, szafran, rozmaryn oraz głowy i pancerze krewetek. Smażymy jeszcze ok 3 minut, następnie zalewamy całość winem, postanawiamy na chwilę do odparowania i zalewamy wodą. Dodajemy pomidory i doprowadzamy całość do wrzenia. 
Gotujemy na małym ogniu przez ok 20 - 30 min. 
Zupę kosztujemy, solimy i pieprzymy do smaku. 

Gotowy wywar przecedzamy przez sito, dociskamy mocno dużą łyżką żeby wydobyć maksimum esencji smaku. 

Do przecedzonego, czystego wywaru wkładamy pokrojone w kostkę mięso ryb, obrane krewetki, i pozostałe owoce morza, gotujemy ok 2 - 3 minuty. 

Zupę podajemy gorącą, posypaną odrobiną świeżej natki pietruszki i świeżo mielonym pieprzem, z kromeczkami podpieczonej bagietki. 




Samacznego!



11 komentarzy:

  1. Witam,

    przepraszam za mały off topic, może dodasz na swoja stronke Listonic? robienie listy zakupow na kartce lub przeklejanie ich z jednej strony na druga zeby miec w komorce zabiera tyle czasu :P a tak jeden klik i gotowe
    http://www.listonic.com/c/cms/przycisk_listonic

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam,
    bardzo ciekawy opis dania i Twojej historii z kuchnią ;)
    ale... mam jedno ale... Jaki jest koszt takiego pysznego dania?
    Bo wydaje mi się, że taka zupa może być serwowana tylko i wyłącznie na ciekawe okazje, a nie podczas codziennych posiłków.

    OdpowiedzUsuń
  3. piękne zdjęcia i dobry blog... smakowite przepisy :) ale tego nie wrzucałabym do 'wegetariańskie' :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za uwagę, nie jestem wege, nie do konca mam wyczucie... Jednak mięsa jako takiego tutaj nie ma..;) Usunę tag :-)

      Pozdrawiam cieplo!

      Usuń
  4. Nie jadłem nigdy zupy rybnej, ale po tak dokładnym przygotowanym opisie etapów przygotowywania dania myślę, że szybko spróbuję ;) zdjęcia jeszcze bardziej działają na kubki smakowe. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jedyna zupa rybna jaką jadłem to ta z NorthFish ;p
    ale dzisiaj poproszę Zonę, aby też mi zrobiła właśnie taką :)
    Bo pięknie wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja ulubiona zupa, robię ją sobie raz na miesiąc, a wywar najlepszy jest na kręgosłupie z głową, które można dostać w makro na rybnym. Pyyychaaa!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jadłam tą zupę w restuaracji z aioli :) Oj była pyszna dziś ją sama robię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. chcialam tylko zapytac w jakim wieku kuzynka pijala to wino?...Mysle tez ze to kwestia kultury kulinarnej w Twoim domu. Nie twierdze ze kazdy jadal/jada codziennie sery plesniowe w Polsce ale nie sa to jednak juz od dosyc dlugiego czasu jakies wyjatkowe delikatesy. Paradoksalnie w czasach komunizmu (ostatku tegoz, koniec lat 80-ych), jadalam jako dziecko kawior. prawdziwy rosyjski kawior ktory wtedy Rosjanie sprzedawali w Polsce, a ktory z reguly byl dalej sprzedawany do roznych miast zachodnioeuropejskich. Frytki od wielkiego dzwonu babcia nam, dzieciom, przygotowywala ale o "keczupie" raczej moglysmy zapomniec...To kwestia chyba jednak indywidualna kazdego domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sytuacja o której piszę miała miejsce gdzieś w pierwszej połowie lat 90'tych :) I ja i kuzyneczka miałysmy wtedy po 6 - 7 lat :)

      Usuń

Dziękuję Wam za odwiedziny i feedback w postaci komentarzy :) Pozdrawiam i zapraszam ponownie!