Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia japońska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia japońska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 lipca 2015

S u s h i. Czyli jak zrobić maki, uramaki i nigiri. Kuchnia Japońska. Kulinarne Podróże Electolux!




Naprawdę się zastanawiam, dlaczego s u s h i, które robię w domu od lat (!), nie doczekało się jeszcze wpisu na blogu... :) Dziś nadrabiam. 
Jeśli jesteście miłośnikami japońskich przysmaków, i macie ochotę pobawić się w zwijanie sushi w domu - to naprawdę nic trudnego! Fakt, na początek potrzeba zaopatrzyć się w niezbędne składniki i akcesoria. Ja, lata temu, kupiłam te podstawowe elementy na allegro :) Wyszło znacznie znacznie taniej niż w sklepach z azjatycką żywnością. Później, wystarczy już raz za jakiś czas uzupełniać brakujące elementy i ... można bawić się w zwijanie. 


Na samym początku, na pewno musicie się zaopatrzyć w: 

  • Ostry, bardzo cienki nóż do sushi (zwykłym nożem zwyczajnie zgnieciecie rolki zamiast ładnie i precyzyjnie je pokroić)
  • Bambusowa mata do zwijania rolek
  • Opakowanie wodorostów nori (warto kupić większe, wyjdzie znacznie taniej, a spokojnie mogą sobie leżeć w suchym miejscu)
  • Marynowany imbir (duży słój)
  • Pastę wasabi (ja używam gotowej pasty w tubce, możecie też kupić proszek do rozrabiania z wodą)
  • Ryż do sushi (tu również kupuję zawsze dużą pakę, zostaje na kilka razy)


Oprócz tego, fajnie jest mądrze zorganizować sobie miejsce pracy - z doświadczenia wiem, że naprawdę bardzo, bardzo ułatwia to cały proces :) 

Nie zniechęcajcie się, jeśli Wasze sushi za pierwszy razem nie wyjdą idealne. Wprawa przyjdzie z czasem. Powodzenia! :) 


Szczegółowe przepisy znajdziecie na stronie Electrolux'a - klik







poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Tatar z łososia. Minimalistycznie.



Gdy tylko zobaczyłam ten przepis na przepięknym blogu Trufli, zapragnęłam zjeść surowego łososia! 
Ochota przyszła tak nagła i mocna, że już na kolejny dzień wracałam z makro, taszcząc cudny, duuuuży kawał różowego mięcha. 
Bo tatar jest naprawdę grzechu warty! ah... z kieliszkiem białego wina, jedzony w doborowym towarzystwie.... 
Polecam z całego serca, wszystkim którzy przepadają za tatarem i sushi, oraz wszystkim którzy jeszcze o tym nie wiedzą... :)





Tatar z łososia. Minimalistycznie. 
/Inspiracja - ten przepis. Ilość na dwie konkretne porcje/


ok 1/2 kg świeżego łososia
2 - 3 łyżki sosu sojowego (można dać więcej, kosztujcie podczas doprawiania)
ok. 1 łyżeczki mielonego imbiru
szczypta chilli
świeży pieprz, do smaku

1 żółtko
1 cebula, bardzo drobno posiekana
opcjonalnie, marynowany imbir, do podania
kawałek świeżej bagietki, do podania



Łososia dokładnie oczyszczamy z ewentualnych ości (wystarczy przeciągnąć dłonie po filecie, żeby je wyczuć), ostrym nożem kroimy go na plastry, potem na małe kawałki i bardzo dokładnie siekamy.
Przekładamy do miski.

Tatar doprawiamy sosem sojowym, imbirem i odrobiną chilli, odstawiamy na min 30 min,  aż smaki się przegryzą.

Podajemy z drobno posiekaną cebulkę (w oryginalnym przepisie biała część pora), wbitym na wierzch żółtkiem i marynowanym imbirem.
Jemy z kawałkiem pieczywa. Lub bez. Koniecznie z uśmiechem :)


Smacznego!





sobota, 22 lutego 2014

Sweet Sushi. 'Tydzień Restauracji'.



Od czasu odnowienia kuchni (której wciąż muszę zrobić porządne foty i Wam pokazać :) ), wokół mnie dzieje się tyle rzeczy, że z ledwością potrafię za rzeczywistością nadążyć...
B i a ł a  kuchnia chyba przyciągnęła dobrą energię... :)))

Tym razem zostałam poproszona o wsparcie tzw. Tygodnia Restauracji, a ściślej drugiej już jego edycji. Akcja jest organizowana przez serwis Groupon, dobrze Wam pewnie znany ;)
I co dalej? Dostałam kupon do wybranej restauracji. Zadanie? Zjeść i zrecenzować.

Więc do dzieła! 

Jako pierwszy, wybrałam kupon do restauracji Sweet Sushi
Nazwa nieco dziwna‚ ‚sushi na słodko’..?, zastanawiałam się. Szczerze mówiąc, koncepcja taka nie przekonywała mnie zupełnie, ale obecność w menu również sushi klasycznego przeważyła. 


*(od razu przepraszam Was za jakość zdjęć Nie zabrałam statywu i niestety bardzo duże ISO spowodowało że wyszło, jak wyszło Traktujcie zdjęcia poglądowo, bo sushi było naprawdę piękne)

„Sweet Sushi” zlokalizowane jest na obrzeżach Katowic. Sam lokal jest niewielki, nieco schowany w osiedlowych blokach, dość trudno go znaleźć.
Wnętrze bardzo klasyczne, ciemne kolory na ścianach, ciemne, ciężkie drewniane meble, duże czarno-białe zdjęcie Amsterdamu, na które nie umieliśmy się napatrzeć :)
Na stołach świeczki i świeże (duży plus!) kwiaty. 




Długi bar, i tutaj, co podobało mi się najbardziej - właściciele (tak wywnioskowałam) robią sushi pod zamówienie, przy klientach. Super! 
W ramach wstępu zamówiliśmy herbatę jaśminową, przyszła odpowiednio podana, w białej porcelanie. Obsługa miła, taktowna, nienarzucająca się - jednocześnie z klasą potrafiąca zasugerować odpowiednie, pasujące do siebie opcje z menu. 
Wybraliśmy dwa zestawy sushi tradycyjnego, każdy po 26 elementów i 12 kawałków tajemniczego sweet sushi :) Bazą jest wybrany batonik czekoladowy i owoce...ale o tym za chwilę. 

Po kilkunastu minutach sushi‚ wjechało’ na stół - i naprawdę byłam miło zaskoczona - talerze prezentowały się c u d o w n i e ! Klasyka i elegancja, bez zbędnych ozdóbek, których szczerze nie znoszę (niektóre restauracje sushi lubują się w trawkach z wodorostów i innych okropnych ozdóbkach brr.. ), pięknie zwinięte maki, idealnie pokrojone plastry ryby na nigri....
Jednym słowem, estetycznie - najwyższy poziom. 







A  s m a k ... cóż, smak co najmniej dorównał estetyce podanie. Siedzieliśmy dwie godziny i jedliśmy, kawałeczek po kawałeczku, i za każdym razem miałam ochotę mówić... ah jakie to  p y s z n e ! (później już tylko mruczałam sobie cichutko, nie mogłam się powstrzymać... :-) )

Dobrze zrobiony ryż, świeżutka, miękka, rozpływająca się w ustach ryba. 

Sushi idealne, naprawdę. 






Zaskoczyło nas też słodkie ‚sushi’ - pełni wątpliwości, z pełnymi brzuchami skosztowaliśmy, i.... ciekawy deser! 
Cieniutki, japoński chyba (?) naleśnik, zwinięty jak maki sushi z ryżem. W środku nadzienie z bazą z batona czekoladowego :) Snickers? Bounty? Milky Way? Co chcesz to masz :) Plus świeże owoce. I gęsty sosik czekoladowy / truskawkowy do polania. Może nie będę zagorzałą wielbicielką słodkiego sushi, ale było to na pewno smaczne i ciekawe.






Rozmawialiśmy na ten temat z właścicielem, i ponoć to pierwszy tego typu pomysł na rynku polskim, a i w anglojęzycznym necie ciężko było znaleźć coś na temat słodkiego sushi. 

Fajnie, kreatywnie i z pasją. 

Będę p o l e c a ć, szczerze i z sercem :)



"Sweet Sushi"
Saint Etienne 6a
40-019 Zawodzie, 
Katowice