sobota, 25 maja 2013

Maj w obiektywie. A n a l o g o w o.



Po raz pierwszy zamiast Nikona, zawiesiłam na szyi maleńki analog. 

Jest... inaczej :) 
Już zapomniałam jak to jest przewijać film po zrobieniu zdjęcia.
Nie widzieć od razu efektów swojej pracy, z wypiekami czekać na wywołanie filmu.
Nerwowo przeglądać odbitki, na stojąco, na chodniku, bo już, j u ż chcę zobaczyć! 

Fajnie. 
Majowo. W Kato. 















6 komentarzy:

  1. Ah te konwalie :) , zapraszam do siebie www.tandmpodrozniczo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. taki maj musi budzić zachwyt i napawać optymizmem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie :)
    Ja to jednak wolę moją lustrzankę, ale wiesz, nie jestem profesjonalnym fotografem, wiec zwyczajnie - robię zdjęcia, oglądam i się nimi cieszę. Wyobrażam sobie jednak, że dla Ciebie musi być to cudowna frajda bawić się analogiem.
    A sama wywołujesz?
    Pozdrowienia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majanko Kochana, ja też nie jestem 'profesjonalnym' fotografem :)) To był pierwszy mój raz z analogiem, pożyczonym zresztą od znajomej, do przetestowania =)
      I tak jak mówisz, jest to po prostu fajna zabawa, coś nowego, świeżego. Lubię. Ale moje lustro też lubię :))
      Nie wywoływałam sama hehe totalnie się nie tym nie znam... :)
      Pozdrawiam ciepło! :*

      Usuń
  4. super! ja niedawno też odkryłam analoga, ale... sesja wciąż trwa ;) trzymaj kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne zdjecia szczegolnie dla hanysa na emigracji od ponad 5 lat ... a tak przy okazji, masakryczna cena zielonych szparagow ... 8,50. W Londynie w sieciowkach taki sam peczek kosztuje od 1 funta do gory w zaleznosci od sklepu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam za odwiedziny i feedback w postaci komentarzy :) Pozdrawiam i zapraszam ponownie!