czwartek, 26 lutego 2015

Restauracja "Stare i Nowe". Recenzja. VI Tydzień Restauracji Groupon.


Już jest! Z radością, po raz kolejny przyłączam się do ogólnopolskiej akcji ‚Tydzień Restauracji’, organizowanej przez znany Wam pewnie ( na pewno! ) portal Groupon. To już szósta (!) edycja, tym razem z promocyjnych ofert wielu restauracji będzie można skorzystać od 25 lutego aż do 10 marca. Czasu jest sporo, ciekawych propozycji również. 
Dla mnie jest to zawsze dobra okazja i pretekst na poznawanie nowinek na Katowickim rynku restauracyjnym. Za każdym razem, niezmiennie jestem zaskoczona, że znów coś nowego, że ‚takie ciekawe rzeczy, a ja nie znam’ :) 
Więc do dzieła, pora poznawać!

Na pierwszy rzut wybraliśmy się do restauracji usytuowanej w samym Centrum Katowic, o której istnieniu nie miałam pojęcia. 
Przyznam, że początkowo zachęciła mnie strona internetowa z pięknymi zdjęciami, ogromny plus! Jako fotograf kulinarny mam małe zawodowe zboczenie na tym punkcie, i z przykrością stwierdzam, że fotografie na stronach nawet naprawdę fantastycznych restauracji, często pozostawiają w i e l e  do życzenia... Tutaj miłe zaskoczenie, „Stare i Nowe” stanowi doskonały przykład, że da się zadbać o wizualną stronę, nawet w najmniejszych szczegółach. Super, tak trzymać! 




Print screeny ze strony internetowej restauracji Stare i Nowe. http://stareinowe.pl


Do restauracji wybraliśmy się na piechotę, jednak dla zmotoryzowanych istnieje możliwość 
zarezerwowania miejsca parkingowego, wraz rezerwacją stolika. Małe a cieszy, znów dbałość o detale. 

Wystrój przyjemny. Kojarzył mi ciut z klimatem alpejskich restauracji w Austrii, ciepłe kolory, drewno, ładne białe obrusy, półeczki z (całkiem sporą) ekspozycją wina. Na stolikach i szerokim parapecie zapalone świeczki, małe i duże, i w ogóle - świetne (!) światło. Rzadko to mówię, ale naprawdę dobre oświetlenie w połączeniu z nieco rustykalnym wystrojem i ogromnym oknem przy którym siedzieliśmy, powodowały, że czułam się w tym wnętrzu w y j ą t k o w o dobrze. 





Kolejną rzeczą, która podobała mi się tak bardzo, że nie mogłam się napatrzeć, jest menu. Prosto i oryginalnie! Zamiast podniszczonego futerału (wiecie o czym mówię) z zalaminowanymi kartami - duża papierowa kartka. Niczym z gazety. Dwustronna, składana, piękna! Całość bardzo przejrzysta, szczególnie fajnie oznaczone dania wegetariańskie (wegańskie? wybaczcie moją ignorancję, jestem mięsożerna).
Powiem jeszcze, że ilość pozycji w menu też podsyciła moją ciekawość. Otóż ilość pozycji .. bardzo odpowiednia. Nie za duża. I dobrze! Przerażają mnie nieco miejsca w dwudziesto-stronicowym menu, no jak to? Dobra ilość, ciekawe zestawiania. Dania utrzymane z tonacji Europejskiej kuchni fusion. 

Na całe menu możecie zerknąć sobie na stronę - klik; my z naszym Grouponem (cena 79,99 za 3-daniową ucztę dla dwóch osób) mieliśmy do wyboru:

Zupy:
  • krem cebulowy
  • krem z grillowanych warzyw 
Danie główne:
  • polędwiczka wieprzowa faszerowana grzybami leśnymi, orzechami i serem z puree truflowym
  • falafel z grillowanymi warzywami i panierowanymi krążkami cebuli
  • pstrąg pieczony w maśle kaparowym, ziemniaki pieczone w chrzanie
  • filet z drobiu faszerowany suszonymi pomidorami, smażony w miodzie i sezamie, podawany z ryżem jaśminowym 
Deser:
  • parfait (semifredo): mrożony, włoski deser na bazie chałwy sezamowej z gorącym sosem z malin
  • ciasto dnia (własny wyrób)



Powybieraliśmy tak, żeby pokosztować jak najwięcej, to zrozumiałe :-)

I znów, duży plus za obsługę, Pani miła i sympatyczna, absolutnie nic do zarzucenia. 
Do picia wybraliśmy po grzanym winku, zjawiło się szybko, gorące i ładnie podane, ze świeżą pomarańczą i goździkami. 





Na zupy też nie czekaliśmy długo, oczywiście dwie różne, do podziału. Cebulowa, powiedziałbym klasyczna francuska, z wyczuwalnym tymiankiem i zapieczoną serową grzanką. Gorąca i smaczna. 
Zupa krem z grillowanych warzyw, ciekawa. Przyznam że nigdy wcześniej takiej zupy nie jadłam. Trudno mi było zidentyfikować z czego zrobiona jest ta ‚zielona’ część talerza, wyczuwałam bakłażana z czymś :) Dziwne zielone kluseczki oddzielały dwie części zupy. Wszystko smaczne, musiałam jedynie ciut dosolić, ale to już kwestia gustu. 








Danie główne, czyli to, na co czekałam najbardziej. Dla mnie - polędwiczka z grzybami leśnymi i orzechami. I puree truflowe. Wszystko co uwielbiam, moje smaki. Polędwiczka mięciutka i pyszna, farsz grzybowy z orzechami dobrze zrobiony i doprawiony, jego ilość też odpowiednia. Naprawdę fajna kompozycja. Zastrzeżenia mam jedynie do puree, które aczkolwiek zupełnie poprawne, na pewno nie było truflowe :) W ziemniakach trufli nie wyczułam, nie wyczułam nawet oliwy truflowej, bo tego prawdę mówiąc się spodziewałam. 

Druga potrawa, kurczak - super! szczególnie urzekła mnie cieniutka zielona fasolka szparagowa z podprażonym sezamem, tak smaczne że na pewno wykorzystam ten pomysł i we własnej kuchni. Kurczak soczysty, z ładnie zarumienioną skórką, w środku od serca napakowany suszonymi pomidorami. 
Wszystko gorące i ładnie podane na białej porcelanowej zastawie. 
Dodam jeszcze, że porcje były naprawdę solidnej wielkości i po skończeniu dania numer dwa byliśmy już naprawdę pełni. 






A tu jeszcze deser! 
Semifredo z chałwą, bardzo smaczne. Fajnie połączenie ciepłe - zimne. Gorące maliny smakowały bardziej jak wiśnie :) ale mogę się mylić :). Sernik, kawałek gigant, ewidentnie domowej roboty. Ciut jak na mój gust za bardzo zbity, chociaż całkiem smaczny. 
Estetyka deserów nie do końca trafiała w mój gust, troszkę za bardzo nadziabdziane, ale tu już się trochę czepiam.
Moim deserowym faworytem był krem czekoladowy pięknie (dla odmiany) podany w wysokim kieliszku. Lekka i delikatna konsystencja, w smaku mocno czekoladowy. Pani przyniosła nam go extra, jako prezent od restauracji. Miła niespodzianka na zakończenie przyjemnego wieczoru, dziękujemy! 







Ogólne wrażenie, bardzo b a r d z o  pozytywne! Wyjątkowo przyjemnie spędzony czas przy naprawdę smacznym jedzeniu. 
Wspomnę jeszcze, że ceny w restauracji są naprawdę przystępne, zupę zjemy za ok 12 zł, danie główne plasują się w okolicy 30 zł. Fajną opcją jest też spory wybór win, może skusimy się następnym razem. 
Dziękujemy też za fantastyczną obsługę! 


Pozdrawiam ciepło i polecam! 


ul. Chorzowska 7B, 
Katowice
restauracja@stareinowe.pl


3 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się ta recenzja ;) Brzmi zachęcająco zapisuje do swoich miejsc do odwiedzenia w Katowicach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej,
    Mieliśmy okazję wybierać i jeść dania z tego samego menu;-)
    http://grumkolandia.pl/na_miescie/022_stare_i_nowe/022_stare_i_nowe.htm
    Pozdrawiamy!
    Irena i Andrzej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hello Kochani! hihi faktycznie, dokładnie to samo :) I to chyba nawet prawie w tym samym czasie! Świat jest mały, co? :-) Pozdrawiam ciepło!

      Usuń

Dziękuję Wam za odwiedziny i feedback w postaci komentarzy :) Pozdrawiam i zapraszam ponownie!