niedziela, 1 marca 2015

Pachnie cynamonem... Kanelbullar! Najlepsze, szwedzkie bułeczki c y n a m o n o w e. Kulinarne Podróże Electrolux!




Jeśli miałabym wybrać typowo s z w e d z k i  deser - wybrałabym właśnie kannelbullar. 
Kwintesencja skandynawskiego deseru. 
Zajadałam się nimi również w Norwegii, tam sprzedawana były pod trochę inną nazwą. Ale pachniały cynamonowo i smakowały bardzo podobnie. 

W każdym razie, są bajecznie pyszne. Jest w nich wszystko, co lubię w słodkich wypiekach. Miękkie, mocno maślane drożdżowe ciasto, dużo aromatycznego nadzienia, chrupiąca, brązowa skórka. Trudno się od nich oderwać, zwłaszcza gdy mam do dyspozycji c a ł ą blachę, jeszcze ciepłych bułeczek.... :)
Piekłam w nocy. I tak, jadłam jeszcze ciepłe, jeszcze później w nocy. Dokładnie tak jak ponoć 'nie wolno'... Jadłam też na śniadanie, odwijając ślimaczka i maczając w kawie. Kęs za kęsem. Do powtórzenia, i to nie raz! 

Bułeczki przygotowałam w ramach Kulinarnych Podróży Electrolux'a
Po przepis zapraszam Was tutaj - klik

P o l e c a m ! 






4 komentarze:

  1. wspaniałe, uwielbiam te bułeczki!
    zapraszam: http://iluminatium-mundi.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Droga Imienniczko :-) Ja również je uwielbiam, ba! powiedziałabym nawet że mam do nich wyjątkowy sentyment :) Może też upieczesz?

      Usuń
  2. Wierzę, że są pyszne, tak też wyglądają; )

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam za odwiedziny i feedback w postaci komentarzy :) Pozdrawiam i zapraszam ponownie!